Historyjki nie tylko z historii Jeleniej Góry i okolic
Click for Jelenia Góra, Poland Forecast counter
counter Katalog stron internetowych
Kategorie: Wszystkie | Jelenia Góra | Szperanie w okolicy | Z innej beczki
RSS
czwartek, 30 października 2008
Park Kulturowy Kotliny Jeleniogórskiej
Inicjatywa to wielce zacna - jak będzie z jej realizacją w praniu, zobaczymy. Nie jestem przekonany tak do końca, że najlepszym wykonawcą i patronem tego wszak ogromnie potrzebnego projektu jest Związek Gmin Karkonoskich w jego obecnym kształcie. Obym się pomylił. O czym mówię? Oto notatka z "Naszego Miasta":

Starania Związku Gmin Karkonoskich przy współpracy z Fundacją Doliny Pałaców i Ogrodów zostały uwieńczone sukcesem – powstał Park Kulturowy Kotliny Jeleniogórskiej. Kilkanaście założeń pałacowo-parkowych położonych w samym sercu podgórskich terenów to efektowna wizytówka regionu, który w całej Polsce słynie z walorów turystycznych i krajobrazowych.

Fragment z tzw. założeń do programu:

Projekt utworzenia Parku Kulturowego Kotliny Jeleniogórskiej
w ramach programu ochrony i rewaloryzacji krajobrazu kulturowego Kotliny Jeleniogórskiej.

Program rewaloryzacji i ochrony krajobrazu kulturowego Kotliny Jeleniogórskiej został zapoczątkowany w roku 1998, z inicjatywy Ośrodka Ochrony Zabytkowego Krajobrazu – obecnie Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków w Warszawie, we współpracy z władzami Gminy Mysłakowice i Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, a w późniejszych latach również ze Związkiem Gmin Karkonoskich i Starostwem Powiatowym w Jeleniej Górze. Ma na celu kompleksową ochronę walorów kulturowych i przyrodniczych Kotliny Jeleniogórskiej jako czynnika wzrostu ekonomicznego oraz promocję europejskiego dziedzictwa kulturowego. Wyjątkowość Kotliny Jeleniogórskiej i jej międzynarodowe, europejskie znaczenie wynika ze zlokalizowania na tym niewielkim terenie ponad 20 zamków i pałaców, które były siedzibami książąt śląskich, pruskiej rodziny królewskiej (m.in. królów pruskich: Fryderyka Wilhelma III i IV), słynnych rodów arystokracji i szlachty polskiej, niemieckiej, czeskiej i austriackiej (m.in. Radziwiłłów, Czartoryskich, Schaffgotschów, Hohenzollernów). Korzystano przy tym z usług tak słynnych architektów jak Karla Friedricha Schinkela, Friedricha Augusta Stülera i jednego z najwybitniejszych XIX-wiecznych architektów krajobrazu – Petera Josepha Lenné. Stworzono kompleks pałaców i parków o niepowtarzalnej atmosferze, wpisanych w otaczający krajobraz tak doskonale, że wraz z komponowanymi krajobrazami rolniczymi i leśnymi stanowią one dziś zabytek rangi europejskiej, o unikalnych cechach przestrzennych. Wyjątkowość ta polega na zachowaniu systemu widokowych powiązań między poszczególnymi obiektami, które stworzyły obszar o powierzchni ponad 1000 ha. Są to m.in.: rezydencje w Bukowcu, Bobrowie, Ciszycy, Janowicach Wielkich, Karpnikach, Komarnie, Kowarach, Miłkowie, Mniszkowie, Mysłakowicach, Radomierzu, Staniszowie, Wojanowie, Wojkowie, Zamek Chojnik, Ruiny Zamku Bolczów i Sokolec. Harmonijne współistnienie działań człowieka i walorów krajobrazowych terenu spowodowało, że w XIX wieku Kotlina Jeleniogórska należała do najmodniejszych terenów wypoczynkowych i turystycznych odwiedzanych przez znane osobistości. Europejska tożsamość regionu tworzona przez mecenasów różnych narodowości przez wiele wieków sprawia, że teren ten swym historycznym i kulturowym bogactwem nadal wywiera ogromne wrażenie i zasługuje na największą troskę.

I jeszcze linki związane z tematem: Fundacja Doliny Pałaców i Ogrodów; Związek Gmin Karkonoskich.

niedziela, 26 października 2008
Witosza i Bismarck

Zgodnie z zapowiedzią udałem się pospacerować w tę ostatnią sobotę czasu letniego roku 2008. Dotarłem na Witoszę, do stóp resztek, jakie pozostały po wieży Bismarcka, stąd wpis na ten temat...

Budowę pomnika w Staniszowie zainicjowała grupa prywatnych osób z Jeleniej Góry w latach 1899-90. Powstał Komitet Budowy Wieży Bismarcka pod kierownictwem Hugo Seydela (przewodniczącego RGV i radcy sądu krajowego). Na lokalizację wybrano szczyt Witoszy (Prudelberg) 484 m n. p. m. Projekt sporządził rzeźbiarz i architekt Alfred Daehmel z Jeleniej Góry (ten sam, który jest autorem projektu Teatru Jeleniogórskiego). On też objął funkcję kierownika budowy. Jego projekt czerpał z formy wieży „Zmierzch Bogów“ zaprojektowanej na konkurs przez Wilhelma Kreisa. Materiałem budowlanym był granit karkonoski, wydobywany w pobliżu placu budowy.

Cztery kolumny narożne ustawione na kwadratowej podstawie z cokołem obramowane są sześciennym kapitelem. Na wierzchołku wieży znalazła się korona. Nie było na niej paleniska, stąd nie można było rozpalać tu ognia podczas uroczystości rocznicowych, co możliwe było na innych wieżach Bismarcka. Na przedniej stronie gzymsu w granicie wykuty został napis BISMARCK złoconymi literami o wysokości 80 cm. Uroczystości odsłonięcia wieży odbyły się 29 września 1901 r.
Na Śląsku znajdowało się 12 wież Bismarcka, z których do dziś zachowało się 5.


Projekt W. Kreisa - "Gottesdämmerung", który wygrał konkurs rozpisane przez Zrzeszenie Studentów na kształt przyszłych wież i pomników poświęconych Otto v. Bismarckowi. Według tego projektu, który przewidywał możliwość rozpalania na szczycie wieży ognia wykonano w ówczesnyc Niemczech 47 wież. Poniżej - Otto von Bismarck, bohater narodu niemieckiego (niekoniecznie zaś polskiego), odsunięty od władzy przez Wilhelma II, który nie mógł znieść jego ogromnej popularności wśród ludu.


piątek, 24 października 2008
Pogoda na ostatni weekend wędrowny

Październik zbliża się ku końcowi, ostatni (pełny) weekend przed nami, może wykorzystać go na jesienny spacer - niekoniecznie w Karkonosze...? Prognozują dość dobrze, przynajmniej na sobotę:

PIĄTEK, doliny: bezchmurnie i dość pogodnie, potem pochmurno, wiatry słabe i łagodne, temperatury: 10-11 st. C. Szczyty gór: wszędzie pogodnie i dość pogodnie, potem wzrost zachmurzenia do całkowitego w Karkonoszach, a przejściowo całkowitego w niższych pasmach Sudetów, gdzie zachmurzenie przejdzie w umiarkowane, wiatry słabe i zmienne, temperatura: Karkonosze 5 st. C.

SOBOTA, doliny: Jeleniogórska pogodnie i dość pogodnie, pozostałe doliny dość pogodnie, potem pochmurno i zachmurzenie całkowite, wiatry słabe, temperatury: 10-12 st. C. Szczyty gór: w Karkonoszach pogodnie i dość pogodnie, potem zachmurzenie całkowite, śladowe opady deszczu, a w Sudetach zachmurzenie całkowite z przejaśnieniami, śladowe i słabe opady deszczu, wiatry umiarkowane w Karkonoszach, a w Sudetach łagodne, odpowiednio temperatury: 5 oraz 9 st. C.

NIEDZIELA, doliny: pochmurno i zachmurzenie całkowite, potem dość pogodnie, cisze i wiatry słabe, temperatury: 11-13 st. C. Szczyty gór: pochmurno i zachmurzenie całkowite, przejdzie w umiarkowane w Karkonoszach, a w Sudetach zachmurzenie całkowite i mgły, śladowe opady deszczu, w Karkonoszach wiatry słabe i łagodne, w niższych pasmach gór cisze i wiatry słabe, temp.: 5 i 10 st. C.

Warunki turystyczne: w dolinach dostateczne, a w górach dość trudne i trudne.


wtorek, 21 października 2008
Domy przysłupowe (Umgebindehäuser)

Architektoniczną niezwykłością regionu łużyckiego, którego wschodnia część znalazła się po 1945 r. w granicach Polski, są charakterystyczne domy przysłupowe. Występują one również na pozostałym obszarze Przedgórza Sudeckiego, ot chociażby „Dom Gwarków” w Jeżowie Sudeckim. (A Wielce Szacowny Pan Konserwator na K. jak zwykle śpi...).

Dom zabudowy przysłupowej łączy w sobie dwa ludowe rodzaje budownictwa: słowiański styl belek i Fachwerk, zwany u nas z wielką sympatią "pruskim murem". Cechą wyróżniającą są „przysłupy”, które zobaczyć można po stronie szczytowej i przylegającej do niej stronie okapowej, po której znajduje się również część mieszkalna. Na pierwszy rzut oka dostrzega się zaokrąglone, drewniane łuki. Obejmują one ujmujące proporcje izby belkowej i często noszą ciężar całego piętra, względnie dachu.

Długie słupy ~~~ Budowę wielopiętrową, zwaną również budową długosłupową, wyróżniają długie słupy muru pruskiego od podłoża przy dolnej części ściany aż do wysokości izby znajdującej się na piętrze, stanowiące jedną część. Dawały one możliwość przedłużenia parteru do poziomu poddasza, a jeszcze dłuższe słupy - wybudowania kompletnego piętra.

Konstrukcja ryglowa ~~~ Budowa ryglowa, która weszła do użycia później, stanowi postęp pod względem konstrukcyjnym.

Niezależnie od tego jak wykonane jest piętro, zawsze jest ono pojedynczo obwiązane i osadzone na parterze na własnej podwalinie. Tak zbudowany dom przysłupowy jest dwupiętrowy. Górne piętro nazywane jest „koszem muru pruskiego”, w rzadkich przypadkach wykończone jest ścianą kolankową o wysokości połowy piętra.


Bardzo ciekawa jest prezentacja konstrukcji takiego domu na stronie Umgebindeland., skąd czerpałem większość informacji.

środa, 16 lipca 2008
Mostek na Izerze (Orle)
Trzy lata temu, 15 lipca 2005 roku, po pięciu latach starań ludzi dobrej woli, zrzeszonych między innymi w Towarzystwie Izerskim, działaczy miejskich rad Szklarskiej Poręby i Kořenova, a także zwykłych, acz zaangażowanych miłośników Gór Izerskich, otwarte zostało turystyczne przejście graniczne na odbudowanym mostku na Izerze, pomiędzy polskim Granicznikiem a czeskim Bukovcem. Most taki istniał tu do 1982 r., a wzniesiono go w miejscu tradycyjnego brodu przez graniczną rzekę w 1901 r. Ówczesna konstrukcja, niezwykle nowoczesna jak na początek XX w. przetrwała największe zawieruchy historii, oparła się nawet okupacji osady Karlstal przez Armię Czerwoną w latach po II wojnie światowej - nie przetrwała jednak stanu wojennego. Most został wysadzony w powietrze prawdopodobnie przez Wojska Ochrony Pogranicza w 1982 r. Po szczegółowe informacje odsyłam do strony Towarzystwa Izerskiego, gdzie również moc innych informacji o osadzie Karlstal/Orle.
W ostatni weekend odbyła się miła i wielce zacna impreza, związana z trzecią rocznicą otwarcia nowej-starej przeprawy przez Izerę. Nie zabrakło akcentów artystycznych - o godzinie 12.00 w "sali balowej" schroniska odbył się wernisaż wystawy prac doktora Piotra Tyszkowskiego, artysty niepokornego, fanatyka górskich wędrówek i rowerowych ekstremów, a także wspinaczek, przyjaciela Gór Izerskich i osady Orle. Po owej oficjalnej części i krótkich przemówieniach zgromadzeni w stacji turystycznej (i przed nią) ruszyli ku Granicznikowi i przełomowi Izery, na miejsce uroczystości nie mniej ważnej. Spotkali się tu - nie po raz pierwszy - inicjatorzy odbudowy mostu, a także zaprzyjaźnieni z Orlem, ze Staszkiem Kornafelem i z Górami Izerskimi osobnicy płci obojga i pochodzenia śląsko-czeskiego. Polały się piwo, trunki tajemne z piwniczek walońskich, a także takie produkowane przez wytwórnie spirytusowe (państwowe i... całkiem prywatne). Przy ognisku z kiełbaskami wspominano liczne przygody, a Duch Gór zadbał o to, by mimo niezbyt przekonującej pogody biesiadowicze za bardzo nie zmokli.
Ciąg dalszy imprezy miał miejsce przy ognisku przed samą stacją turystyczną, gdzie również nie zabrakło jadła i napitków, wspomnień i gitarowych dźwięków. Kilka zdjęć nie odda wspaniałej atmosfery, ale może zachęci do... odwiedzenia osady Orle, wspaniałego punktu wypadowego do wędrówek po czeskich i polskich Górach Izerskich.



Wernisaż Tyszka



Browar Izerski?



Przy ognisku z kijami (i kiełbaskami) pod miłą opieką pani Strażniczki (bez)Granicznej



Burmistrz-Walończyk z nalewką Naumowiczową



Pan na Orlu - Stanisław Kornafel - wita Gości



Wieczorem na Orlu pojawiają się Dziewice Orle'ańskie.

(Więcej zdjęć z imprezy poniżej)

Orle Most na Izerze

czwartek, 08 maja 2008
Kronikarz Kowar - Theodor Eisenmänger

Wpadła mi w ręce książka pod zacnym tytułem "Geschichte der Stadt Schmiedeberg im Riesengebirge" ("Historia miasta Kowary w Karkonoszach") autortswa wyżej wymienionego, wydana we Wrocławiu w 1900 r. w u Maxa Woywoda. Zajmę się więć wkrótce jej przekładem na język polski - dziś przybliżyć chciałem jedynie sylwetkę autora, którego biografia stanowi wstęp do tej publikacji.

Johann Theodor Eisenmänger, syn Johanna Eisenmängera, kucharza hrabiostwa von Reden, urodził się 25 grudnia 1819 r. w Bukowcu koło Kowar. Do swojej konfirmacji uczęszczał do szkoły w swoim miejscu urodzenia, a w roku 1836 został kursantem preparandy w Hermsdorf u nauczyciela Pohla. W latach 1837-40 był uczniem Królewskiego Seminarium Nauczycielskiego w Bolesławcu pod kierunkiem dyrektorów Kaweraua i Schärfa. Po zdanym w dniu 25 marca 1840 r. egzaminie końcowym przez krótki czas był nauczycielem pomocniczym w Łomnicy, a następnie przez 4 lata w Bukowcu. 15 października 1844 r. został z polecenia hrabiny Reden kantorem w podarowanym przez Fryderyka Wilhelma IV kościele Wang.

Ponieważ na Wangu Eisenmänger był jedynie kantorem, nie zostając nauczycielem w szkole w Brückenbergu (Karpacz Górny), co mu wszak obiecywano, i w związku z tym jego zarobki były bardzo niskie (około 200 talarów rocznie), w dniu św. Michała 1846 r. (29 września – przyp. tłum.) zrezygnował z tej posady i 12 października został nauczycielem w szkole dla dziewcząt w Kowarach. Funkcję tę sprawował przez nieomal 41 lat.


3 czerwca 1861 r. ożenił się z Marią Stahr, najstarszą córką praktykującego lekarza, doktora Stahra z Trzebnicy. Słabnący słuch spowodował, że 1 lipca 1887 r. ów żwawy jeszcze starzec odszedł w stan spoczynku. Z tej okazji wręczono mu Order Orła królewskiego rodu Hohenzollernów.

Z Kowar podejmował liczne duże wojaże – do Hall w okolicach Wirtembergii, nad Jezioro Bodeńskie, później także do Drezna, Wittenbergu, Pragi, Kissingen, Worms, Frankfurtu n. Menem. Dwukrotnie z powodu dolegliwości z gardłem odwiedził źródła w Ems. Szczególnie jednak ukochał Karkonosze. „Niewielu jest takich, którzy pochwalić się mogą tym, że przemierzyli Karkonosze we wszystkich kierunkach, jak uczynił to on, który w latach młodości z chęcią dosiadał się do ognisk pasterskich, częstował się pieczonymi ziemniakami, a krótkie letnie noce spędzał pod gołym niebem” (profesor doktor Grünhagen we wspomnieniu pośmiertnym w „Zeitschrift des Vereins für Geschichte und Altertum Schlesiens”).

Theodor Eisenmänger był autorem licznych artykułów zamieszczanych w „Zeitschrift des Vereins für Geschichte und Altertum Schlesiens”, „Wandererze“ i „Bote aus dem Riesengebirge“, a także w kowarskiem „Sprecherze“. Poza używanym w szkołach powiatu jeleniogórskiego podręcznikiem „Kleine Heimatskunde” („Wiedza o regionie”), napisał także obszerne dzieło „Der Kreis Hirschberg” („Powiat Jeleniogórski”) oraz „Führer durch Schmiedeberg und seine Umgebung” („Przewodnik po Kowarach i okolicach”). W ostatnich latach życia pilnie pracował nad historią swojego miejsca zamieszkania.

Otoczony czułą opieką przez towarzyszkę życia, dożywał swoich dni w szczęściu i radości. Zmarł nagle, nie cierpiąc, 6 marca 1897 r.
środa, 23 kwietnia 2008
Dom Carla (i Gerharta) Hauptmannów - wystawa
Leszka Leguta Małe Karkonosze


Jest autorem nastrojowych pejzaży nawiązujących w swojej stylistyce do arcydzieł twórców tzw. Śląskiej Szkoły Krajobrazowej (za jej czołowego przedstawiciela uważa się obecnie Adolfa Dresslera). Urodzony w 1959 r. we Wrocławiu od 1984 mieszka i prowadzi własną pracownię w Karpaczu.
Nie komentuje swojego otoczenia ale na płaszczyznach swoich obrazów notuje taką rzeczywistość, jaką odbiera:cudowną i piękną. Znakomicie "czuje" przestrzeń, po mistrzowsku oddaje stosunki świetlne tak istotne w podejmowanych tematach. Zarówno w rozległych górskich panoramach, w kameralnie opisywanych fragmentach leśnych ustroni, w motywach wydawałoby się nie związanych z przyrodą. Poświęcone Karkonoszom i Pogórzu prace zestawia w cykle o wiele mówiących tytułach: "W górach jest wszystko co kocham...", "Karkonosze olbrzymie i małe", "Ruiny".

środa, 09 kwietnia 2008
Kleine Teichbaude - Samotnia

"A przeszedłszy przez górę Srebrnego Grzebienia,
Stajemy niespodzianie pełni zdziwienia.
Czarny Staw połyskuje się wśród skał ołtarza.
Wdzięczy się z odległości, a z bliska przeraża.
A u stóp mamy jezioro drugie,
Tylko głębsze, smutniejsze, bez ozdób natury,
Ponieważ ma wokoło obnażone góry,
I posiwiałe barwą kamienie ogromne,
Szarpane siłą czasu, leżą wiekopomne.
Tam szałas, od pasterzy w lecie zamieszkany,
Od gości unużonych bywa odwiedzany,
W którym ogień całą noc pali się z łoskotem,
A pasterze wokoło śpiąc, leżą pokotem..."

(Bogusz Zygmunt Stęczyński, 1845 r.)

Tak ów polski obieżyświat opisywał okolice Małego i Wielkiego Stawu oraz „boudę” – Baudę – szałas pasterski nieopodal Małego Stawu. Pierwsze pisemne wzmianki o Samotni pochodzą z drugiej połowy XVII w., gdy we wrześniu 1670 r. rektor wrocławskiego gimnazjum św. Marii-Magdaleny, Christian Gryphius (nb. urodzony we Wschowej). W kotle stojącej wówczas w Małego Stawu budzie mieszkał podówczas ponadsześćdziesięcioletni strażnik, pilnujący hrabiowskich pstrągów w stawie.

Obecny budynek, który jest już kolejnym w tym miejscu, powstał pod koniec XIX w. Mimo wielokrotnych przeróbek nie utracił on swojego charakteru, a dzięki niezwykłej scenerii natury jest bodaj najpiękniej położonym schroniskiem w Karkonoszach (a może i w całych Sudetach...).

Ostatnim przedwojennym właścicielem był Franz Hövel, jednak najbardziej znaczącej przebudowy dokonał w latach 1922-23 Franz Kraus wg projektu jeleniogórskich architektów, braci Albert – to wówczas powstało zachodnie skrzydło, zwiększające możliwości noclegowe schroniska. Zachowano przy tym charakterystyczne elementy konstrukcji przysłupowej budynku głównego o stromym dwuspadowym dachu. Elementem charakterystycznym jest umieszczona od strony północno-wschodniej na kalenicy dachu sygnaturka. Powstała ona za czasów Heinricha Richtera z Arnsdorf (Miłków), który nabył obiekt w 1891 r. Za jego zresztą czasów obiekt definitywnie stał się schroniskiem turystycznym. W wieżyczce znajduje się odlany w Jeleniej Górze dzwon z datą 1861. Po przebudowie „Kleine Teichbaude” czynne było ku uciesze amatorów narciarstwa również zimą.

Po 1945 r. schronisko administrowane było przez Polskie Towarzystwo Tatrzańskie, następnie przez PTTK i do 1966 r. kierowane jest przez licznych kolejnych zarządców (w sumie około 15).


Waldemar Siemaszko

Od 1966 rozpoczyna się „Era Siemaszkowska” – Samotnię przejmuje Waldemar Siemaszko, ratownik GOPR, przewodnik sudecki, lawinoznawca, absolwent Instytutu Lawinowego w Davos i obecny patron schroniska (zginął tragicznie 10 lutego 1994 r. w wypadku samochodowym w Karpaczu Górnym).







poniedziałek, 31 marca 2008
Jakuszyce – Orle: ostatni weekend marca

Z okazji III Biegu z Czołówką (dla wyjaśnienia: bieg odbywa się po ciemku, a czołówki to latarki noszone na głowie) udałem się w sobotę na Orle, gdzie odbywał się start. W stacji turystycznej u Staszka Kornafela pełne obłożenie. Bieg się odbył zgodnie z planem – udział wzięło 8 zawodniczek i zawodników, do mety nie dobiegł nikt. „Rozbitków” Staszek zbierał z trasy skuterem śnieżnym z przyczepką.

Rankiem zaś w niedzielę poszedłem na ostatni najpewniej w tym sezonie zimowy spacer nad Izerę, a towarzyszył mi niestrudzenie Staszkowy owczarek podhalański. Kilka impresji z Orlego i okolic poniżej.

Przemysław Wiater - pomysłodawca i organizator "Biegu z Czołówką"

Poranek na Orlu - skuter "ratunkowy".

Stacja turystyczna "Orle" rankiem w niedzielę.

Była strażnica WOP-u, obecnie "noclegownia" turystyczna.

Wschód słońca nad Orlem.

W drodze do Izery - w dole mostek graniczny.

Na mostku granicznym z wiernym towarzyszem.

Przejście graniczne od czeskiej strony.

Śląsko-czeski święty Nepomucen pilnuje granicy.

Warunki do biegania na nartach wyśmienite!

Zasłużony odpoczynek po spacerze porannym.

Imprezę zakończyliśmy w Harrachovie w restauracji "Praha": przy stole komitet organizacyjno-zawodniczy (trzech doktorów i moja skromna osoba).

środa, 12 marca 2008
Sagenhalle Hermanna Hendricha

    Przed 75 laty w Dolinie Siedmiu Domów stanęła Sagenhalle. Budynek według projektu berlińskiego architekta Paula Englera został wzniesiony w 1903 r., a swoim w wystroju nawiązywał do symboliki starogermańskich legend. Było to miejsce ekspozycji cyklu ośmiu wielkoformatowych obrazów poświęconych karkonoskiemu Duchowi Gór, którego Hermann von Hendrich przedstawiał jako personifikację sił natury. 60 lat temu 'Hala Baśni' lub 'Hala Sag' przestała istnieć. Kim był pomysłodawca i autor malowideł wystawianych w niezwykłej scenerii? Przemysław Wiater opisuje go tak: „Urodzony w Heringen, w Górach Harzu malarz Hermann von Hendrich (1854-1931) był artystą niepowszednim. Niewysoki, ze sporym brzuszkiem i niewielką bródką, a przy tym dynamiczny, pełen werwy i niecodziennych pomysłów”. W wieku 16 lat rozpoczął przygodę ze sztuką, ucząc się litografii u mistrza Theodora Müllera w Nordhausen. Wkrótce porzucił jednak czeladnictwo, by przyłączyć się do trupy aktorskiej – występował m. in. w Detmold i Düsseldorfie. Podczas studyjnej podróży do Norwegii w 1876 r. poznał mity i sagi nordyckie, zainspirowany nimi stworzył pięć obrazów o tematyce związanej z sagą Beowulfa Do Norwegii powrócił ponownie w 1885 r. W 1889 r. cesarz Wilhelm II nabył jego obraz „Atlantis”.

W 1901 r. na na Hexentanzplatz (Plac Tańca Czarownic) koło Thale w górach Harzu otwarta zostaje Hala Walpurgii - pomysł Hendricha. Miejsce to było wcześniej punktem spotkań i pogańskich tańców w świetle księżyca.

Dwa lata później w Szklarskiej Porębie Średniej powstaje Sagenhalle. W 1913 r. powstaje jeszcze jedna tego typu budowla: Nibelungenhalle w Königswinter.

Wystawione w Szklarskiej Porębie obrazy przedstawiały sceny pejzażowo-figuralne o posmaku baśniowym utrzymane w malarskiej stylistyce secesji („Ogród Ducha Gór”, „Bogini Wiosna”, „Zamek Ducha Gór”, „Wielki Szyszak”, „Śnieżne Kotły”, „Mały Staw”, „Wodospad Kamieńczyk”, „Górska grań”). Sam von Hendrich zamieszkał w swoim domu (nazwanym od jego nazwiska Hendrich-Haus), w pobliżu Sagenhalle. W 1927 r. malarz odstąpił gminie Szklarska Poręba swój dom i „Halę Baśni” w zamian za dożywotnią rentę. 18 lipca 1931 r. Hermann Hendrich zginał pod kołami pociągu w Szklarskiej Porębie. Nie wiadomo, czy był to wypadek, czy też artysta popełnił samobójstwo.

Po jego śmierci zamieszkał tutaj wybitny literat i naukowiec, dr Wilhelm Bölsche i utworzył w domu niewielkie muzeum geologiczno-przyrodnicze ukazujące bogactwa naturalne Karkonoszy i Gór Izerskich. Przemysław Wiater pisze: „’Hala Baśni’ była chętnie odwiedzana przez wypoczywających pod Szrenicą wczasowiczów. Rozpalanie wielkiego ogniska było kulminacyjnym punktem programu ‘Tygodnia św. Jana’- czerwcowego festynu ludowo-artystycznego, który w okresie międzywojennym odbywał się corocznie w Szklarskiej Porębie w tygodniu, na który przypadała Noc Świętojańska. Festyn ten był jedną z największych karkonoskich atrakcji. [...] Dużą popularnością cieszyły się pocztówki i wydawnictwa z reprodukcjami obrazów Hendricha poświęconych karkonoskiemu Duchowi Gór”.

Po drugiej wojnie światowej karkonoski Duch Gór nie cieszył się przychylnością ani nowych władz, ani dyspozycyjnych publicystów. R. Izbicki, specjalny wysłannik „Głosu Ludu”, w reportażu ze Szklarskiej Poręby, zanotował: Skończyć z Rübezahlem! Musimy równie ostro wystąpić przeciw 'uświęconemu' przez nadwornego tych okolic grafomana kultu niejakiego Rübezahla, co po polsku wypada dosłownie: Liczyrzepa. Z dziwnym uporem robi się z tego dziada z długą po kostki brodą, na golasa wałęsającego się po górach i w gruncie rzeczy złośliwego, tępego tworu niemieckiej fantazji literackiej - coś w rodzaju naszego Janosika lub wschodnio - karpackiego Dobosza. Na okładkach wydawnictw regionalnych, pocztówkach, wywieszkach reklamowych, szyldach sklepów i, pożal się Boże, "pamiątkach turystycznych" dziadyga ten z potworną maczugą w łapie ma symbolizować sympatycznego i... na dobitek słowiańskiego ducha Karkonoszy. Skąd u diabła ubrdało się komuś , że to ma jakiś sens w ogóle, a propagandowy w szczególności? A niechże ktoś wyrwie tę maczugę i dopóty po łbach tłucze, aż zatłucze na amen regionalne dziwowisko. W muzeum w Szklarskiej Porębie Środkowej pokazują te historie na kilkunastu "landszaftach". Narracyjna podkładka ma je zwiedzającym Polakom przybliżyć w odczuwaniu typowo... niemieckiej kultury. Nam się natomiast wydaje najwłaściwsze - spalić te bohomazy, spalić i inne jeszcze obrazy, ozdóbki na budynku, płaskorzeźby i wszystko, co trzeba, aby je więcej oko jako tako kulturalnego turysty nie zobaczyło. (Izbicki R., „W górach i chmurach”; „Głos Ludu”, 21.05.1947 r.)

W pewien czas potem obrazy Hendricha w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęły, zaś „Hala Baśni” uległa zniszczeniu. Przypadek to, czy celowe działanie? Obrazy zresztą nie zostały odnalezione do dziś, zaś w miejscu Hali Baśni stanął koszmarny budynek Domu Wczasowego Politechniki Wrocławskiej.

 
1 , 2 , 3 , 4