Historyjki nie tylko z historii Jeleniej Góry i okolic
Click for Jelenia Góra, Poland Forecast counter
counter Katalog stron internetowych
wtorek, 29 stycznia 2008
Zawidów

Udałem się wczoraj na "bardzo ważne" spotkanie Komisji Historycznej Euroregionu Nysa do Zawidowa - nieomal w sam "Worek Turoszowski". Podróż z Jeleniej na Łużyce przez wiosenno-jesienny krajobraz w końcu stycznia, pośród zieleniejących pól mocno zakłóciła działanie mojego "błednika pogodowego". Z Zawidowa kilka tylko zdjęć, z Rynku, zwanego Placem Zwycięstwa - czasu było niewiele, partnerzy Czescy przybyli punktualnie, a Niemcy - wcale (znając ich - pewnie czekali na granicy w Żytawie na pogranicznika, by ten wstawił im odpowiedni stempel do paszportów).

  • Wiki informuje:
Historia Zawidowa jest ściśle związana z historią Górnych Łużyc. Pierwszymi mieszkańcami tych ziem byli Słowianie połabscy, a od początku naszej ery ich potomkowie - Serbołużyczanie. W X wieku włączono Łużyce Górne do Polski, a pierwsza wzmianka o Zawidowie pojawiła się w 1186. Łużyce Górne były własnością Polski do XIV wieku, po czym przeszły we władanie Czech. Natomiast w 1638 miasto zmieniło swój status na lenno elektorów saskich.

W Zawidowie urodził się Jakub Böhme (1575-1524), "szewski filozof" i mistyk, uważany za pierwszego myśliciela piszącego w języku niemieckim.






sobota, 26 stycznia 2008
Lazurowe niebo nad Szybowcową

Krótki zimowy (???) spacer na Górę Szybowcową. W dzień po tragedii CASY - do lotników, którzy ćwiczą od ponad miesiąca razem z naszymi GOPR-owcami. Największe wrażenie robiło styczniowe niebo - po co nam Lazurowe Wybrzeże, prawdziwy lazur jest tu! Kilka impresji poniżej (na jednym ze zdjęć pan starosta powiatowy z małżowinką instruowany przez szefa GOPR-owskiej grupy).

Chłopcy GOPR-owcy wsiadają...

...niektórzy nieomal w... locie

Odlocik w kierunku... chyba na Karkonosze...



Pan Włodyga and co. podczas wysłuchiwania instruktażu.


Rzut oka na Góry Kaczawskie - kolor nieba był porażający!

czwartek, 24 stycznia 2008
Seydel i Jego wspomnienia

Wracam raz jeszcze do wspomnień doktora h.c. Hugo Seydela. Książka poszła właśnie do składu i niebawem do druku, winna ukazać się w lutym. Promocja przewidziana jest w kwietniu w Muzeum Karkonoskim.

    Szczególną radością była dla mnie współpraca przy projekcie: Szerzenie wiedzy wśród lokalnej społeczności Karkonoszy i Gór Izerskich na temat grzybów.
    Od wielu lat spędzamy z żoną kilka jesiennych tygodni w Karpaczu Górnym. W tym czasie, ale także podczas moich licznych wędrówek w Karkonoszach zauważyłem, że mieszkańcy właściwie nie znają rosnących tutaj grzybów jadalnych. Zbieracze ograniczają się do prawdziwków, koźlarzy czerwonych, kurek i rydzów, nie zwracając uwagi na inne grzyby. A przecież jesienią w naszych górach rośnie wielka ilość innych smakowitych grzybów, szkoda, by marnowały się bezpowrotnie. Zastanawiałem się, jak zmienić tę sytuację.
    Z doniesień prasowych i osobistych rozmów podczas Zgromadzeń Ogólnych Towarzystwa Karkonoskiego znałem pana sekretarza sądu okręgowego Schala z Leśnej, aktywnego członka naszego Towarzystwa, doświadczonego i wybornego znawcę grzybów i ich wykorzystania w przyrządzaniu potraw.
    Mój pomysł był następujący: nauka o grzybach winna rozpoczynać się w szkołach, nauczyciele i uczniowie winni wspólnie, pod nadzorem sekretarza Schala wyruszać na grzybobranie, ten zaś kończyłby je odpowiednim wykładem. Należało także zapewnić pomoce naukowe utrwalające zdobytą wiedzę.
    Opracowałem więc taki oto plan: zwrócić się do Zgromadzenia Ogólnego o zgodę i zapewnienie niezbędnych, niewielkich środków finansowych. Na Zgromadzeniu Ogólnym w Görlitz w 1909 r. mój wniosek o dotację w wysokości 150 marek na poszerzenie wiedzy mieszkańców naszych okolic na temat rosnących tutaj grzybów jadalnych i ich znaczenia gospodarczego został jednogłośnie przyjęty.
    Najlepszymi miejscami dla prowadzenia tego typu zajęć były w mojej ocenie okolice Michałowic, Borowic i Karpacza. Na prowadzonych tam wycieczkach udział brać mieli wyłącznie nauczyciele i starsi uczniowie, tak samo w następujących po nich wykładach. Najważniejsze było dla mnie, by odizolować się od tłumów letników. W porozumieniu z panem Schalem ustaliłem dni, w które wycieczki te miały się odbywać — udział w nich wziąć mieli wszyscy nauczyciele z danej miejscowości i okolicznych wsi oraz starsi, szczególnie zdolni uczniowie; do urzędu kameralnego w Sobieszowie wystąpiłem z prośbą o pozwolenie na zbieranie grzybów w lasach majątku ziemskiego.     Pierwsze z owych grzybobrań odbyło się 21 lipca 1909 r. w Michałowicach, 22 lipca w Borowicach — wspólnie z panem Schalem wzięliśmy w nich udział. Na zaproszenie odpowiedzieli zarówno nauczyciele, jak i uczniowie. Plon grzybobrania był pokaźny, grzyby zaniesione zostały do wiejskiej gospody, gdzie odbyła się ich selekcja, połączona z wykładem. By dokonać „próby na żywo”, kazałem przyrządzić wszystkie uznane za jadalne grzyby, które spożyliśmy wspólnie ze smakiem.
    Podobne wycieczki odbyły się następnie: 21 i 22 sierpnia 1909 r. w Karpaczu, 12 września 1909 r. w Lubawce, 24 lipca w Przecznicy w Górach Izerskich, 28 sierpnia w Boguszowie-Gorcach, 24 sierpnia w Piechowicach — osobiście wziąłem udział w grzybobraniach w Karpaczu i Przecznicy.
    Ile czasu i papierkowej roboty zajmuje odpowiednie przygotowanie takich zlotów wiedzą tylko ci, którzy chociaż raz organizowali podobne spotkanie.
    Z licznych ilustracji grzybów, które nabyć można w księgarniach za najwartościowsze uważam te wydane przez Michaela w „Przewodniku dla miłośników grzybów”. Jesienią 1909 r. zwróciłem się w imieniu Zarządu Głównego do firmy Förster & Borries w Zwickau, która wydała tę książkę, by zechciała ona dostarczyć nam po obniżonej cenie na użytek uczniów tablice z ilustracjami grzybów.  Firma Förster & Borries z chęcią zgodziła się; we wrześniu i październiku 1909 r. zwróciłem się w imieniu Zarządu Głównego do nauczycieli wybranych szkół w Karkonoszach i Górach Izerskich, by zechcieli zakupić ów materiał dydaktyczny, dodając, że w uzasadnionych przypadkach będziemy mogli współfinansować jego zakup. Z podobną prośbą zwróciłem się do powiatowych inspektorów szkolnych. Pismo to odniosło skutek, duża część naszych szkół zakupiła owe tablice z grzybami. Wydaje mi się, że moje starania padły na żyzny grunt – z obserwacji wiem, że w ostatnich latach wiedza w tym zakresie znacznie wzrosła, a zbieractwo grzybów stało się szczególnie popularne, gdy nasza społeczność spostrzegła, że grzyby mogą być świetnym towarem handlowym.
czwartek, 27 grudnia 2007
Impresje szare

Krótki spacer w Drugi Dzień Świąt i niby-zima w Jeleniej Górze. Na obrazkach: pałacyk na Zabobrzu, widok z wiaduktu na miasto i Kościół Garnizonowy.





poniedziałek, 24 grudnia 2007
Rembrandt

Świetnych Świąt!



poniedziałek, 26 listopada 2007
Expo 2012
    Straszna się burza medialna rozpętała na temat donkiszotowskiej walki miasta Wrocławia o prawo organizacji EXPO w roku EURO. Oto nikt – literalnie nikt – z polityków wyższej czy najwyższej półki nie był łaskaw "pofotygować" się dupa ryża (ups… do Paryża) i wesprzeć gród ów wspaniały w tych staraniach. Pomyje leją się więc na dyplomatołkową Fotygę, która ponoć tylko dlatego odmówiła za czasów swego administrowania (za pomocą durnych min li tylko) resortem spraw zagranicznych, gdyż prezydentem miasta jest niejaki Dutkiewicz, popierany przez Platformersów. Krytyka dotyka Borusewicza (obersenatora, przypomnę) oraz Sikorskiego (producenta śmigłowców? nie, ministranta zagranicznego, który wyrywa w tym samym czasie do ukochanej Hameryki). Że nie pojedzie pan prezydent, Mniejszy Brat Mniejszy, to jasne: po jego wizycie w Gruzji tamtejszy prezydent podać się musiał natychmiast do dymisji, Sarkozy nie chciał ryzykować i spierniczył do Chin). Będzie więc jedynie pan Bogdan Zdrojewski, Minister Wielce Kulturalny i Narodowo-Dziedziczny, a niegdyś prezydent miasta Wrocławia.

Kocham Wrocław, miasto moich czasów studenckich, miasto magiczne, miasto naprawdę wspaniałe. Jednak życząc Wrocławowi jak najlepiej we wszystkich innych dziedzinach – życzę mu przegranej w staraniach o EXPO 2012. I nawet nie dlatego, że zbiegają się wówczas terminy dwóch wielkich imprez, lecz po prostu dlatego, że mieszkam sobie w Jeleniej Górze, która leży w strefie oddziaływania politycznego, a przede wszystkim finansowego Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego we Wrocławiu. Samo miasto kosztów organizacji EXPO nie udźwignie, tak więc czerpać musi z państwowej kasy centralnej. Sądząc po miernym zainteresowaniu politycznej „warszawki” EXPOnowanym przez miasto problemem – pieniędzy tych nie byłoby zbyt wiele, a z pewnością niełatwe do wyrwania. Zresztą po EXPOse Tuska widać, że cała para ma pójść w stadiony (i boiska w każdej gminie), a nie w hale wystawowe. Tak więc przez lat 5 Wrocław zabierałby wszelkie możliwe środki finansowe, będące w dyspozycji Marszałka i Wojewody , przeznaczając je na cel wyższy – na organizację EXPO. Przy całkowitej bierności i (po roku już chyba mogę się poważyć) mierności władz miejskich w Jeleniej Górze (sam na tego prezia głosowałem – mea culpa), przy zupełnej indolencji w sprawie pozyskiwania środków zewnętrznych przez pana Obrębalskiego i jego ekipę, zagarnięcie przez Wrocław całej puli dolnośląskiej oznaczałoby totalny marazm i brak środków dla mojego miasteczka. Już teraz zresztą jest gorzej niż źle – z Sejmiku Wojewódzkiego poszedł sobie Marcin Zawiła (i do tego – mimo rozterek – przyłożyłem swój krzyżyk), region jeleniogórski nie ma więc tam poza Jurkiem Pokojem żadnego liczącego się przedstawiciela.

Pewnie – żadnych gwarancji nie ma, że jak EXPO nie będzie, to Jelenia Góra otrzyma pieniądze na planowane naprawdę wielkie i naprawdę potrzebne inwestycje. Wydaje się, że jedyną zdolną, acz trochę „inaczej”, lobbystką w tym mieście była pani Beata S., której wszak lobbing pomerdał się z romansem z trojanem z CBA, a służba publiczna z przyjmowaniem nieuprawnionych korzyści majątkowych. Jednak gdy Wrocek będzie organizował EXPO… to ja proponuję przyłączenie Kotliny Jeleniogórskiej do Czech, przynajmniej na okres do 2012 r. Wszak było tak już przed wiekami – i jak się wydaje, w Bohemskiej Koronie nie było tak źle… A po 2012 r. – zobaczymy, może Wrocek nas „wykupi”…, w co wątpię, bo moich uczuć do Wrocławia ten nie chce rekompensować uczuciem choćby sympatii do Jeleniej Góry.

niedziela, 25 listopada 2007
Obietnice zebrane (2)

(Część druga):

  • Wdrożenie programu Natura2000
  • Wprowadzenie polityki solidarnego państwa.
  • Ułatwienie młodym startu zawodowego.
  • Obniżenie bezrobocia.
  • Długoterminowe uniknięcie zagrożeń demograficznych.
  • Rozwój edukacji przedszkolnej na terenach wiejskich.
  • Oddanie sprawy edukacji dzieci rodzicom.
  • Podniesienie pensji nauczycielom.
  • Zmiana mechanizmów finansowania edukacji.
  • Zwiększenie miejsc pracy dla ludzi powyżej 50 roku życia.
  • Reforma emerytalna.
  • Poprawa jakości służby zdrowia.
  • Zwiększenie powszechnego dostępu do służby zdrowia.
  • Podwyższenie pensji pracownikom służby zdrowia.
  • Podział NFZ na kilka konkurencyjnych zakładów ubezpieczeniowych.
  • Reformacja polityki refundacji leków.
  • Ułatwienie zdobywania specjalizacji lekarzom.
  • Ułatwienie osobom niepełnosprawnym zdobycie wykształcenia i pracy.
  • Rozwój społeczeństwa obywatelskiego.
  • Zmiana ustawy o organizacjach pożytku publicznego i wolontariacie.
  • Stabilizacja finansowa sektora kultury.
  • Organizacja Euro 2012
  • Program "Boisko w każdej gminie"
  • Wsparcie sportu wyczynowego.
  • Ograniczenie przywilejów władzy
  • Rozdział funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego.
  • Reforma prawa karnego.
  • Zmiana systemu odbywania kar.
  • Budowa systemu ochrony i ratownictwa ludności.
  • Dokończenie reformy administracji publicznej.
  • Wprowadzenie e-dowodu osobistego.
  • Zmiana sposobu prowadzenie polityki zagranicznej.
  • Dbanie o interesy Polski w UE
  • Uzawodowienie armii.
  • Zakończenie misji w Iraku w 2008 r.

No, to będzie z czego rozliczać Prezia Donalda po 100, po 365 dniach, a także - czego rządowi temu życzę serdecznie - po 4 latach.

Obietnice zebrane (1)

Nagadał się nam nowy Prezio RM (nie, nie Radio Maryja – Rada Ministrów, głupcze!) co niemiara! Odrzucając wszelkie ozdobniki, figury retoryczne i niemerytoryczne, odwołania do zaufania i miłości bliźniego, pozostanie niezła garść (albo i ze trzy!) obietnic. Jest ich tyle, że nawet BLOX uznał, iż "treść wpisu zbyt długa", tak więc podzielę tę wyliczankę na 2 części.

  • Obrona praw pracowniczych.
  • Wspieranie przedsiębiorczości.
  • Obniżenie podatków i obciążeń pośrednich.
  • Wzrost płac pracowników sektora publicznego.
  • Ograniczenie deficytu.
  • Bezpieczne wprowadzenie Euro.
  • Zahamowanie wzrostu inflacji.
  • Większe środki na edukację.
  • Radykalne uproszczenie prawa podatkowego, gospodarczego i obsługi ZUS przez płatników.
  • Uproszczenie procedur zakładania firm.
  • Prywatyzacja kluczowych firm polskiej gospodarki.
  • W firmach Skarbu Państwa – merytoryczne (nie: polityczne) zarządy i rady nadzorcze.
  • Zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego.
  • Wsparcie projektów infrastrukturalnych UE dot. bezpieczeństwa energetycznego.
  • Przyśpieszenie budowy obwodnic i autostrad.
  • Wyeliminowanie barier prawnych blokujących szybki rozwój infrastruktury.
  • Modernizacja PKP
  • Powszechny dostęp do szerokopasmowego Internetu.
  • Wprowadzenie możliwości załatwiania spraw urzędowych przez Internet.
  • Gospodarczy "powrót Polski nad morze".
  • Mądre wykorzystywanie funduszy europejskich.
  • Decentralizacja władzy.
  • Wsparcie rozwoju regionalnego.
  • Modernizacja wsi i rolnictwa
  • Usprawnienie procesu składania wniosków o dotacje unijne.
  • Reforma instytucji publicznych obsługujących rolnictwo.
  • Ekologiczna produkcja żywności.
  • Wytwarzanie biopaliw i biogazów.
  • Reforma systemu ubezpieczeniowego rolników.
  • Rozwój rybołówstwa.
  • Wdrożenie programu Natura2000
  • Wprowadzenie polityki solidarnego państwa.
  • Ułatwienie młodym startu zawodowego.
(Koniec części pierwszej)

piątek, 16 listopada 2007
Rząd premiera Donalda Tuska

16 listopada 2007 o godz. 10.15 Mały Brat Mniejszy łyknął taką oto pigułę:

  • Waldemar Pawlak (wicepremier i minister gospodarki)
  • Grzegorz Schetyna (wicepremier i minister spraw wewnętrznych i administracji)
  • Elżbieta Bieńkowska (minister rozwoju regionalnego)
  • Zbigniew Ćwiąkalski (minister sprawiedliwości)
  • Zbigniew Derdziuk (minister, członek Rady Ministrów)
  • Mirosław Drzewiecki (minister sportu i turystyki)
  • Jolanta Fedak (minister pracy i polityki społecznej)
  • Cezary Grabarczyk (minister infrastruktury)
  • Aleksander Grad (minister skarbu państwa)
  • Katarzyna Hall (minister edukacji narodowej)
  • Bogdan Klich (minister obrony narodowej)
  • Ewa Kopacz (minister zdrowia)
  • Barbara Kudrycka (minister nauki i szkolnictwa wyższego)
  • Maciej Nowicki (minister ochrony środowiska)
  • Jan Vincent Rostowski (minister finansów)
  • Marek Sawicki (minister rolnictwa i rozwoju wsi)
  • Radosław Sikorski (minister spraw zagranicznych)
  • Bogdan Zdrojewski (minister kultury i dziedzictwa narodowego).

Życzę wymienionym sukcesów, bo sam sobie życzę dobrze. Przynależne im 100 dni spokoju mają z mojej strony gwarantowane. Wówczas będzie czas na pierwsze głębsze recenzje. Chociaż… dostrzegam tak na pierwszy rzut oka „punkty zapalne”. i chyba nietrafione nominacje, wynikające z układu wewnątrzpartyjnego u Platformersów. O wymogach koalicyjnych nie wspominam – tak być musi. Nie będę jednak zapeszał – słowo się rzekło, studniowa kobyłka u płotu.

poniedziałek, 12 listopada 2007
Dom C. i G. Hauptmannów

W piątek (zaległości nadrabiam) wybrałem się do Domu Carla i Gerharta Hauptmannów w Szklarskiej Porębie na otwarcie wystawy fotografii bardzo osobistej, choć nie intymnej. Pan Piotr Lipiński (rocznik 1954) pokazał wybrane zdjęcia „okien i drzwi”. Wernisaż miał niezwykle ciekawą oprawę w postaci koncertu duetu Koala's Dream z Berlina, prywatnie – przyjaciół pana Piotra, małżeństwa Dagmar i Uwe.

Pan Piotr jest fotografikiem od urodzenia, jak sam mi o tym powiedział: „Już jako dzieciak walczyłem z negatywami czarno-białymi w łazience, skąd nie raz przeganiała mnie mama, która przecież także chciała skorzystać z tej 'ciemni'”. Jest też członkiem Stowarzyszenia Nowy Młyn w Szklarskiej Porębie, którego przewodniczącą jest pani Bożena Danielska; alter ego – kierownik Domu-Muzeum. Wielkie dzięki, pani Bożeno, za tak cudowną imprezę!

Podejrzane przez "okienko"


Włoska uliczka w obiektywie Piotra


Kontemplowanie w samotności


Część oficjalna (od lewej: Autor, szefowa Muzeum, pani Bożena Danielska, pan dr Przemysław Wiater)


Koncert zespołu Koala's Dream - dla mnie bomba!


Uwe i Dagmar

1 ... 6 , 7 , 8 , 9 , 10