Historyjki nie tylko z historii Jeleniej Góry i okolic
Click for Jelenia Góra, Poland Forecast counter
counter Katalog stron internetowych
wtorek, 23 października 2007
Malarstwo Ivo Hauptmanna

W Domu Carla i Gerharta Hauptmannów odbyło się w wyborczą niedzielę otwarcie wystawy obrazów Ivo Hauptmanna, syna autora „Tkaczy”. Obrazy są własnością wnuczki Gerharta Hauptmanna, Hariette Hauptmann. Niechętnie wypowiadam się na temat tych konkretnych dzieł, może tylko krótko stwierdzę, że największą artystyczną zasługą Ivo Hauptmanna w mojej ocenie jest to, że był synem „wielkiego” Gerharta.


Jednak warto przekonać się na „własne oczy”, jest trochę widoczków z Karkonoszy, całkiem udane pastele i kilka przyciągających wzrok większych obrazów.


Kustoszem wystawy jest dr Przemysław Wiater.


niedziela, 21 października 2007
I już...

Leje jak z cebra. Ciemno, choć oko... Zwlokłem się i poszedłem jednak, urna wasza mać! I wybrałem, a co! I zrobiłem frekwncję: 50% w mojej "podstawowej komórce społecznej" (żona się wybiera później).




Mam nadzieję, że chociaż trochę się wypogodzi. Że będzie duża frekwencja ogólnopolska. Że dzisiaj wieczorem (a najpóźniej - jak zapewnia PKW - we wtorek) nie ujrzymy plakatów typu:




(Uwaga: w myśl ustawy o wyborach do parlamentu RP, rozdz. 11, niniejsza notatka nie stanowi złamania ciszy wyborczej).
sobota, 20 października 2007
Frekwencja
Wybiórcza ma pomysł:


czwartek, 18 października 2007
Cisza wyborcza w Internecie

Najpierw przytoczę dwa artykuły:

Rozdział 11. Kampania wyborcza

Art. 85. 1. Kampania wyborcza rozpoczyna się z dniem ogłoszenia postanowienia Prezydenta Rzeczypospolitej o zarządzeniu wyborów i ulega zakończeniu na 24 godziny przed dniem wyborów (...).
Art. 87. 1. Od zakończenia kampanii wyborczej aż do zakończenia głosowania zabronione jest zwoływanie zgromadzeń, organizowanie pochodów i manifestacji, wygłaszanie przemówień, rozdawanie ulotek, jak też prowadzenie w inny sposób agitacji na rzecz kandydatów i list kandydatów (...).

Teraz sobie jeszcze popropaganduję (a co!):


Jeżeli więc nadejdzie ów dzień, w którym zaczyna się cisza wyborcza, to czy będę musiał "zdjąć" ten plakat? Wprawdzie mój blog to nie słup ogłoszeniowy, jego siła oddziaływania na polski elektorat jest równa sile napisu na ścianie w toalecie publicznej w Szanghaju. No właśnie - słupy i plakaty wyborcze. Czy w myśl zacytowanych przepisów panie i panowie kandydaci nie powinni usunąć ich przed końcem kampanii? A przecież straszyć będą (ci wygrani i ci przegrani) z plakatów jeszcze przynajmniej przez następne 3 miesiące (plakatów Marcina Zawiły w Jeleniej Górze nie widziałem, ale być może są).

środa, 17 października 2007
Mocny argument, by głosować na PiS

"Dziennik" zamieszał mi w głowie:

"(...) 'Wyjadę z kraju' - grozi na swoim blogu lider zespołu Ich Troje Michał Wiśniewski. Stanie się tak, jeśli październikowe wybory wygra Prawo i Sprawiedliwość. Przemijający gwiazdor po 'chorobie filipińskiej' Aleksandra Kwaśniewskiego zraził się też do ulubionego LiD-u (...)".

No to jest poważny powód do zastanowienia, czy aby jednak nie zagłosować na sitwę Braci Mniejszych.

niedziela, 14 października 2007
Umowa społeczna

Umowa Społeczna

§ 1

Zrzeknę się na rzecz Rządu pewnego procentu mojej własności. Rząd będzie ustalał wielkość tego procentu i może być on liczony od moich dochodów, wartości moich nieruchomości, wartości moich zakupów, czy używając dowolnych innych kryteriów, które Rząd sam wybierze, oraz będzie mógł je w dowolnej chwili zmienić. Aby pomóc Rządowi w określeniu tego procentu, będę używał nadanych przez Rząd numerów identyfikacyjnych.

§ 2

Ograniczę swoje zachowania tylko do takich, jakie określi Rząd, będę konsumował tylko te substancje, na które Rząd zezwoli, ograniczę swe czynności seksualne tylko do takich, na które pozwala Rząd, porzucę wierzenia religijne, które są sprzeczne z rządowym określeniem poprawności. Będę korzystał ze swojej własności tylko w sposób określony przez Rząd.

§ 3

Na żądanie, zrzeknę się swej wolności na czas, który określi Rząd. Podczas tego czasu będę służył Rządowi w dowolny sposób, wliczając w to służbę wojskową, w której będzie wymagać się, abym zabijał, albo poświęcił własne życie.

§ 4

Rząd pozwoli mi na poszukiwanie pracy, pod warunkiem poddania się ograniczeniom, które sam określi. Ograniczenia te mogą utrudnić mi wybór zawodu, czy wyeliminować stawki płacowe, na które się zgodzę.

§ 5

W rewanżu za to wszystko, Rząd zaoferuje mi pewne usługi. Rząd określi naturę tych usług i będą one mogły zostać w dowolnej chwili zmienione. Rząd może próbować bronić mojego życia i własności, ale nie może zostać pociągnięty do odpowiedzialności, gdy mu się to nie uda. Rząd może zabronić mi obrony własnego życia lub własności.

§ 6

Rząd określi, czy mogę wybierać określonych urzędników i na jakich kandydatów będę mógł głosować. Wpływ mojego głosu jest odwrotnie proporcjonalny do ilości głosujących i pojmuję, że zazwyczaj będzie znikomy. Zgadzam się nie pociągać do odpowiedzialności żadnych urzędników za działania wbrew moim interesom, czy złamanie obietnic, nawet jeśli te obietnice miały wpływ na móje głosowanie.

§ 7

Zgadzam się, że Rząd może w dowolnej chwili zmienić powyższe warunki i pociągnąć mnie do odpowiedzialności, jeśli ich nie spełnię. Rząd może wejść, przeszukać i zająć mój dom oraz inną własność bez mej zgody czy wiedzy, aby zapewnić wypełnianie tych warunków, oraz że Rząd może w dowolnej chwili skonfiskować moją własność, uwięzić mnie albo zabić, zachowując kompletną bezkarność.

Podpis nie jest wymagany. Samo istnienie oznacza zgodę na warunki tej umowy.

Pasuje jak ulał! Że też Bracia Mniejsi nie zechcieli tego ogłosić!!!

sobota, 13 października 2007
Karkonoskie schroniska
Za Gazetą Wrocławską:

W dolnośląskich schroniskach turysta może liczyć nie tylko na łóżko w pokoju i wrzątek
Wysoko w Karkonoszach można skorzystać z sauny, siłowni, a nawet wziąć udział w kursie starożytnej chińskiej gimnastyki tai-chi. Schroniska chcą w ten sposób przyciągnąć bardziej wymagających gości. Najlepiej, by pozostali oni na dłużej niż jeden nocleg.

Strzecha Akademicka, najstarsze schronisko w polskich Karkonoszach, stawia na sportowców.
– Przyjeżdżają po czerwone krwinki krwi. Trening na dużej wysokości powoduje większe wydzielanie ich w krwioobiegu – mówi Mirosław Godyń, gospodarz Strzechy Akademickiej.
W schronisku trenowali już bokserzy, bokserki i tyczkarze. Co roku obozy narciarskie organizują tu też studenci akademii wychowania fizycznego. Wprawdzie Strzesze daleko do profesjonalnych ośrodków sportowych, takich jak np. w Spale czy Władysławowie, ale do dyspozycji sportowców zbudowano saunę i siłownię.

W malowniczo położonej tuż obok Samotni, prócz wieloosobowych pokoi, znajdziemy także noclegi w nieźle wyposażonych pokojach jedno- bądź dwuosobowych. Niestety, ze względów technicznych (schronisko ma małą powierzchnię) nie można w nich było urządzić łazienek. W Samotni istnieje dostępna dla turystów biblioteka. Bogatą ofertę przygotowała działająca w schronisku szkoła górska. Na tygodniowym obozie tai-chi kursanci poznają tajniki starożytnego chińskiego systemu gimnastycznego. Szkoła organizuje też warsztaty fotografii cyfrowej i czarno-białej. Prowadzi je Marek Arcimowicz, fotograf „National Geographic”, podróżnik, dziennikarz, przewodnik i organizator wypraw. W Samotni poznamy tajniki wspinaczki i nauczymy się jeździć na nartach. Dla bardziej zaawansowanych narciarzy i snowboardzistów Szkoła organizuje kurs snowkitingu. To nowa ekstremalna dyscyplina, będąca połączeniem tradycyjnych nart lub snowboardu z latawcem.

Najbardziej luksusowym karkonoskim schroniskiem jest Szrenica. Apartamenty z łazienkami mają wysoki standard jak na górskie warunki. W Szrenicy jest nawet sala balowa. Co roku w sylwestra bawi się tu prawie 100 osób. Niektórzy w balowych kreacjach. Właścicielka schroniska zachwala wyjątkową kuchnię.
– Dla gości między innymi przygotowujemy samodzielnie weki i przetwory. Marynujemy dynię, paprykę. Robimy kompoty i musy. Jak w każdym domu – mówi Ewa Kłopotowska.
Gdy inni stawiają na wygodę i komfort turystów, gospodarze obiektu Pod Łabskim Szczytem chcą ich przyciągać atmosferą tradycyjnego schroniska. Znajdziemy tu tani nocleg i smaczny posiłek, ale bez hotelowych wygód. To jedyne karkonoskie schronisko, do którego do dziś nie doprowadzono prądu. Energii dostarcza agregat prądotwórczy, ale tylko po południu i wieczorami. Gospodarze schroniska proszą swych gości o zabranie ze sobą latarek. Turystom to nie przeszkadza.

Strzecha Akademicka
Największe schronisko w polskich Karkonoszach, ma 140 miejsc noclegowych. W ostatnim czasie przeszło gruntowny remont. Wymieniono między innymi nieekologiczne, węglowe ogrzewanie. Zastąpiły je baterie słoneczne do podgrzewania wody i piec na drewno. Za nocleg w wieloosobowym pokoju zapłacimy ok. 25 zł. Pobyt w pokoju jednoosobowym kosztuje ok. 35 zł. Tuż obok schroniska znajdują się trasy narciarskie i wyciągi na hali Złotówka. Tędy wiedzie też wielowiekowy szlak na Śnieżkę. Około 15 minut marszu dzieli Strzechę od schroniska Samotnia.
Schronisko Szrenica
Stoi na wierzchołku góry o tej samej nazwie (1362 m n.p.m.). Najłatwiej dotrzeć do niego ze Szklarskiej Poręby wyciągiem krzesełkowym. Można też dojść pieszo, czerwonym szlakiem koło wodospadu Kamieńczyka. Najtańszy nocleg kosztuje 21 zł, najdroższy w apartamencie – 180 zł. W pobliżu znajdują się inne schroniska. W 15 minut dojdziemy do Vosseckiej Boudy, w 10 minut do schroniska na Hali Szrenickej, 40 minut zajmie wędrówka do schroniska Pod Łabskim Szczytem. Wycieczka na Śnieżkę trwa ok. 6 godzin.
Samotnia
Mały Staw, nad którym znalazła swoje miejsce Samotnia, wcale nie jest mały. 255 metrów długości i 185 szerokości przy 6,5-metrowej głębi sprawia, że tylko z racji sąsiedztwa znacznie większego Wielkiego Stawu nadano mu taką nazwę. Lustro wody znajduje się na wysokości 1183 m n.p.m., 12 metrów wyżej (1195) stoi schronisko. Najtańszy nocleg kosztuje 22 zł, najdroższy w pokoju jednoosobowym – 37 zł.
Pod Łabskim Szczytem
Ze schroniska Pod Łabskim Szczytem dojdziemy do Śnieżnych Kotłów. Można też wybrać się do turystycznego przejścia granicznego na Mokrej Przełęczy, za którą stoją otworem czeskie Karkonosze, gdzie znajdują się źródła Łaby. Najtańszy nocleg kosztuje 20 zł, najdroższy – 30 zł.
piątek, 12 października 2007
Tablica ku czci Hugo Seydela
Nawiązując do notatki z 20 września br. mogę wreszcie podać konkretny termin odsłonięcia tablicy pamiątkowej poświeconej postaci doktora Hugo Seydela. Nie udało się w 75. rocznicę śmierci, będzie więc 29 października 2007.



Poniżej jeszcze jeden fragment z Jego wspomnień.

Budowa obserwatorium meteorologicznego na Śnieżce

Autorem pomysłu utworzenia na Śnieżce obserwatorium meteorologicznego I stopnia był mój przyjaciel, dr Baer (obecny tajny radca sanitarny) z Jeleniej Góry, który podjął najpierw działania słowem i pismem. Przypominam sobie jego rozprawę, zamieszczoną w „Wandererze...” z roku 1891 „Fen w Karkonoszach” oraz z roku 1893 „O obserwatoriach meteorologicznych ze szczególnym uwzględnieniem Śnieżki”.

Pomysł ten został podchwycony przez niektórych członków grup miejscowych, w szczególności w Bolesławcu, a na Zgromadzeniu Ogólnym we Wrocławiu 18 maja 1894 przyjęto wniosek, by:

„RGV wybudował w porozumieniu z austriackim RGV stację meteorologiczną I stopnia na Śnieżce” (...).

Jesienią 1895 r. zostałem wybrany posłem w okręgu Jelenia Góra - Świerzawa. Drugim posłem z tego okręgu został kierownik urzędu Bänsch-Schmidtlein ze Strupic koło Jeleniej Góry, również członek Zarządu Głównego RGV. Bardzo szybko poznałem drogę, jaką przebyć musi pomysł lub projekt, którego realizację chciałoby się powierzyć państwu. Kto postępowałby niezręcznie, z pewnością nigdy nie osiągnąłby zamierzonego celu.

Stacje meteorologiczne ustanawia Królewski Instytut Meteorologiczny w Berlinie; podlega on Ministerstwu Edukacji, Wydziałowi Szkolnictwa Wyższego. Jeżeli państwo ma zaangażować się w projekt związany z wydawaniem pieniędzy, wówczas musi wystąpić o nie do Landtagu, a wniosek taki składa minister odpowiedniego resortu w porozumieniu z ministrem finansów.

Dyrektorem Królewskiego Instytutu Meteorologicznego był w tamtym czasie profesor doktor von Bezold, człowiek o wielkiej wiedzy i bardzo sympatyczny, wspomagali go profesorowie Hellmann i Kremser. (...)

9 maja 1896 r. odwiedziłem pana von Bezolda, z którym bardzo szczegółowo omówiliśmy całą sprawę. Von Bezold uznał wielkie znacznie takiej stacji na Śnieżce tak dla nauki, jak i ze względów praktycznych, jednak obstawał przy możliwie jak najskromniejszym budynku i niezatrudnianiu wykształconego meteorologa. RGV musiałby zobowiązać się do płacenia rocznej składki w wysokości 300 marek. Doradził mi również, by omówić te kwestie z dyrektorem departamentu Ministerstwa Edukacji Althofem i zdobyć jego przychylność, co miało mieć wielkie znaczenie.(...)

Althof przyjął mnie słowami, bym starał się mówić krótko, gdyż ma on jedynie kilka minut. Pokrótce więc wyłuszczyłem mu sprawę. Odrzekł on, że nie powinniśmy być zbyt skromni, a Śnieżka zasługuje nie tylko na stację meteorologiczną, lecz na obserwatorium astronomiczne. Gdy zaskoczony poprosiłem go o wyjaśnienia, odpowiedział, że należy przenieść obserwatorium z Wrocławia i to właśnie w Karkonosze, więc powinniśmy w sprawie budowy stacji pogodowej pociągać za te same sznurki (...).

29 grudnia 1896 r. odwiedziłem dyrektora kameralnego, dr. Collenberga w Sobieszowie i poinformowałem go o wyniku moich rozmów z panami z Instytutu Meteorologicznego. Dr Collenberg zgodzi się spełnić nasze życzenia, w szczególności również i to, by właściciel gruntów sfinansował budowę, a następnie wydzierżawił ją państwu za odpowiednią sumę. Poprosił o przedłożenie mu planów budowy lub przynajmniej dokładnego jej opisu, by skalkulować wstępnie koszty inwestycji (...).

(...) Mogły wreszcie ruszyć prace budowlane, które Królewski Urząd Budowlany zlecił mistrzowi murarskiemu Kahlowi z Miłkowa.

Jesienią i zimą 1898/99 r. wwieziono na górę większość materiałów budowlanych i w czerwcu 1899 r. budowa ruszyła, by zakończyć się w październiku 1899 r. Wiosną 1900 r. rozpoczęto wyposażanie wnętrz, w maju i czerwcu ustawione zostały instrumenty oraz szkolono przyszłego stałego obserwatora, von Kuleszę. 5 lipca 1900 r. obserwatorium zostało uroczyście otwarte przy udziale dyrektora von Bezolda, ministra edukacji Studa, nadprezydenta księcia von Hatzfeld wraz z małżonką, prezydenta rządu dr. von Heyera z Legnicy, tajnego nadradcy rządowego Schmidta z Ministerstwa Edukacji, starosty jeleniogórskiego von Küster, przedstawicieli uniwersytetów z Wrocławia i Pragi i innych osób, w szczególności członków niemieckiego i austriackiego Towarzystwa Karkonoskiego.

W „Wandererze...” z 1900 r., na str. 106-108 uroczystość tę wspaniale opisał mój przyjaciel, dr Baer. Przy tej okazji minister kultury odznaczył mnie Czerwonym Orderem Orła IV klasy, wyrażając uznanie dla mojej działalności.


wtorek, 09 października 2007
Liberałowie oszukują, że osiągną cud

"Dziennik" donosi:
Kaczyński: Oszukują, że osiągną cud
"Oszukują, że ich liberalnymi metodami można osiągnąć cud - zaatakował Platformę Obywatelską Jarosław Kaczyński".

Poczytajmy więc, co to jest ten „wyklęty” przez większego Brata Mniejszego „liberalizm” i co może owemu charakterologicznemu karłowi przeszkadzać?

Encyklopedia PWN podaje:

Liberalizm [łac.], "koncepcja teoretyczna i postawa światopoglądowa oparta na indywidualistycznej koncepcji człowieka i społeczeństwa, głosząca, że wolność [łac. liberalis ‘dotyczący wolności’] i nieskrępowana przymusem politycznym działalność jednostek mają wartość nadrzędną i są najpewniejszym źródłem postępu we wszystkich sferach życia zbiorowego; mianem liberalizmu określa się również postawę życiową odznaczającą się tolerancją i otwartością na poglądy i postępowanie innych osób i zbiorowości, przeciwstawianą dogmatyzmowi, fanatyzmowi, autorytaryzmowi.
Termin liberalizm pochodzi od nazwy hiszpańskiego stronnictwa Liberales [‘wolnościowcy’], które w początku XIX w. domagało się oparcia rządów na podstawach konstytucji, gwarantującej wolność jednostki. Z czasem stało się określeniem szerokiego prądu myślowego i ruchów społecznych wyrosłych na jego gruncie.
Liberałowie głoszą, że wszyscy ludzie są równi, mają te same uprawnienia oraz, że żadna władza nie może tych uprawnień człowiekowi odebrać. W pierwszej kolejności wymieniają prawa do wolności i do własności. Wśród praw wolnościowych znajdują się wolność sumienia, przekonań, słowa, zgromadzeń, zrzeszeń i wolność wyboru własnego stylu życia.
Najwyższą władzę przyznają sądom, zwłaszcza sądowi najwyższemu lub konstytucyjnemu, badającemu zgodność praw z konstytucją oraz prawami człowieka. Praktyczna zasada sprawowania władzy sprowadza się wg nich do zasady równowagi sił, najwcześniej wyrażonej w konstytucji amerykańskiej, umożliwiającej kontrolę poszczególnych instytucji państwa oraz ograniczanie ich prerogatyw. Ma to na celu uniknięcie sytuacji, w której jakaś siła polityczna uzyskuje pozycję monopolisty.
Zasada ta odnosi się również do instytucji prywatnych, z których żadna nie może uzyskać pozycji prawnie uprzywilejowanej, oraz do sfery ekonomii. Rola państwa polega na stanowieniu i ochronie praw we wszystkich dziedzinach ludzkiej aktywności, państwo pozostawia jednocześnie poszczególnym podmiotom życia zbiorowego określenie celów i sposobów swego działania".

No i jasne się staje, czemu Kaczyńskiemu liberalizm jest nie w smak:

1. „Wolność nieskrępowana przymusem politycznym”? No, nie... przecież w IV RP nawet na sztandarach pojawi się nowy napis: „PiS, Bóg, Honor, Ojczyzna”, i tylko w takiej, jedynie słusznej kolejności.

2. „Postawa życiową odznaczająca się tolerancją i otwartością na poglądy i postępowanie innych osób i zbiorowości” - to już nieomal herezja: tolerancja jest wtedy, gdy jest tak, jak powie PiS, reszta to anarchia i „układ”.

3. „... przeciwstawiana dogmatyzmowi, fanatyzmowi, autorytaryzmowi” - no cóż, dogmatyk Dorn, fanatyk Ziobro i pożal się panie Boże dyktatorzyna Kaczyński nie mogą tego lubić.

4. „Liberałowie głoszą, że wszyscy ludzie są równi, mają te same uprawnienia oraz, że żadna władza nie może tych uprawnień człowiekowi odebrać” - uprawnienia tak – równość nie... zasady zobowiązują!

5. „Wśród praw wolnościowych znajdują się wolność sumienia, przekonań, słowa...” - przekonania lepiej zachować dla siebie, PiS rządzi, natomiast jeśli chodzi o słowa to... „Chowanie babci beretu... tfu, dowodu jest niczym podniesienie pięści na naród polski” - czy jakoś tak ów wodzunio krzyczał z trybuny. Nie waż się człeku chować beretu (moherowego)! Ani pisać SMS-ów.

6. „Najwyższą władzę przyznają sądom, zwłaszcza sądowi najwyższemu lub konstytucyjnemu”. No, tego faktycznie już za wiele!!! Przecież w sądzie są same agenty i agendy, nie będzie sąd wyręczał Sejmu!

W zasadzie co słowo – to wraża robota! PWN to układ, należy zniszczyć! Encyklopedie jedynie watykańskie oraz autorstwa wykładowców Szkoły Medialnej z Torunia! Nie ma jeszcze szkoły? No to póki co, na zapytania dotyczące haseł odpowie Vater Unser Rydzyk! Dlaczego Vater Unser? A bo oto PiS-owi w kampanii jakiś niemiecki spec doradza (od czasów J. Goebbelsa Niemcy są narodem znanym z dobrych rad w tej materii).

Łapy mi opadają, idę w góry. W Karkonosze. Zapomnieć.

Prof. Bartoszewski - postać niezwykła

Jakże niewielu już pozostało takich ludzi, jak On, takich autorytetów, takich niezwykłych zdrowo-rozsądkowców. Nie dziwię się, że do białości rozwściecza on Braci Mniejszych i świtę dupowłazów w rodzaju pani Szczypińkiej (czyżby Kaczyńskiej in spe?).


Profesor Władysław Bartoszewski w przemówieniu 9 października 2007 na posiedzeniu konstytuującym Komitet Honorowy PO:

„Okazało się, że moje dowcipy są źle rozumiane przez niektórych ludzi. Pytałem europosła Bogdana Klicha , który z zawodu jest psychiatrą czy można mówić o dewiacjach wśród polityków. On powiedział, że można. Ja po psychiatrycznej konsultacji użyłem bez żadnych nazwisk określenia "dewianci" i okazało się, że to wzięło do siebie wiele osób (...). Pamiętam doskonale (książkę) "O dwóch takich co ukradli księżyc", lubiłem także Koziołka Matołka. Koziołek Matołek był bardzo sympatyczny, ale nie aspirował do tego by uprawiać politykę zagraniczną.(...) Ja o Makuszyńskim, a nożyce się odzywają. Niedługo nie będzie można mówić o małpach. Ostatni tom "Przygód małpki Fiki Miki" brzmi: "na nic płacze na nic krzyki koniec małpki Fiki Miki" Może skończą się wreszcie przygody małpki Fiki Miki”.

Po nim na mównicę wszedł niestety Komorowski, mający o sobie niezwykle wysokie mniemanie, uważający się za inteligenta i wykształciucha (no, przynajmniej jeden który tak sądzi), i – proszę o wybaczenie, ale inaczej tego nazwać nie mogę – pierdolnął jak ślepy z wiatrówki „pan profesor jest dla nas jak model... eeee... z metra... eeee... z Sevre... eee... jeśli chodzi o patriotyzm”.

Panie Komorowski, to się nazywa wzorzec, a po panu Profesorze takim kmiotom jak Pan nie przystoi przemawiać.

I jeszcze krótki dowcipasek:
Najnowszy szczyt głupoty? Schować babci dowód, a potem pójść i zagłosować na PiS...

 
1 , 2