Historyjki nie tylko z historii Jeleniej Góry i okolic
Click for Jelenia Góra, Poland Forecast counter
counter Katalog stron internetowych
wtorek, 21 sierpnia 2007
niedziela, 19 sierpnia 2007
Na Chojnastach walczyli rycerze

W sobotę i niedzielę na Zamku Chojnik odbywał się turniej rycerski. Pogoda sprzyjała, więc i gawiedzi moc się zajwiła. Kilka zdjęć z rozegranej bitwy o Chojnik poniżej.

 

Białogłowa z dzieciątkiem...

 

Dziedziniec zamkowy 

 

Krzyżak? Tutaj? 

 

W ruch poszły miecze, wystrzeliły armaty... 

 

Trup padał gęsto... 

 

Rycerze byli bezwzględni. 

 

Kostucha zebrała dostatnie żniwo. 

 

Jednak w końcu wszyscy szczęśliwie złożyli hołd Kunegundzie. 

piątek, 17 sierpnia 2007
Osada Tkacze

Pozwolę sobie na zamieszczenie (z niewielkimi skrótami) bardzo ciekawego artykułu autorstwa.. hmmm (pseudonim ino) Festung ze strony wrocław.hydral.com.pl. W oryginale są ciekawe reprodukcje (polecam).

Mało znanym epizodem powojennej historii Polski była wymiana przygranicznych terenów Dolnego Śląska z ówczesną Czechosłowacją. Na mocy układu z 10.10.1958 r. nastąpiła korekta granicy państwowej przebiegającej w Górach Izerskich, na południe od Szklarskiej Poręby. Jej skutkiem była utrata przez Polskę dwóch osad: Tkaczy i Zieleńca nad Izerą, w zamian za południowy stok szczytu Kocierz, przy Przełęczy Szklarskiej. Ustanowiona w 1945 r. granica w Górach Izerskich była granicą historyczną. W czasach Austro- Węgier, a także po odzyskaniu przez Czechy niepodległości, niezmiennie przebiegała tędy granica z Niemcami.
Na widokówce z 1911 roku ukazany jest wiadukt kolejowy, będący elementem powstałej już Kolei Izerskiej, a opis zdjęcia informuje, że Na moście łączyły się oba państwa, Austria i Niemcy. Wymienione na zdjęciu nazwy miejscowości to dzisiejszy czeski Korzeniów (Kořenov-Grünthal) i Piechowice (Petersdorf). Od 1918 do 1938 r., tj. do czasu Układu Monachijskiego, w miejscu tym przebiegała granica czesko- niemiecka. Po 1945 r. wytyczono tu granicę między Polską a Republiką Czechosłowacką. Po stronie polskiej znalazły się trzy stacje kolejowe Kolei Izerskiej i przyległe do nich osady: Szklarska Poręba Huta (Josephinenhütte), Jakuszyce (Jakobsthal) i Tkacze (Strickerhäuser). Tkacze były ostatnią polską miejscowością, za nią znajdował się tunel kolejowy o długości 279,7 m i wiadukt nad graniczną Izerą. Jak wyglądały Tkacze? Do zdjęć z polskich czasów nie udało mi się dotrzeć, prawdopodobnie nigdy nie były robione, znalazłem zdjęcia z czasów przedwojennych i z czasów przejęcia ich przez Czechosłowację.
Pierwszego października 1902 r. Kolej Izerska czynna była na całej długości: łączyła Szklarską Porębę z Korzeniowem, a połączyła się ona z innymi, czynnymi już liniami kolejowymi. W ten sposób uzyskano połączenie z rozległą siecią kolejową po obu stronach granicy. Przedsięwzięcie było bardzo trudne. Wydrążono cztery tunele o łącznej długości 1, 5 km, parę kilometrów przekopów, wiele przepustów i mostów. Dodatkowymi trudnościami były małe promienie łuków i miejscowe duże nachylenia, bo wynoszące niekiedy aż 58 ‰. Wymagało to położenia zębatej listwy Abta, czyli tzw. trzeciego toru. W 1911 r. rozpoczęto próbną elektryfikację linii, a zelektryfikowaną całość oddano do eksploatacji 15 stycznia 1923 r. W 1926 r. na trasie pojawiły się Karkonosze, obsługujące pociągi pasażerskie z Wrocławia i Jeleniej Góry aż do Korzeniowa. Kolej Izerska czynna była w tym stanie do 1945 r.
Co było po 1945 roku? Jak wspomniałem, dawna granica w niezmienionym kształcie stała się nową południową rubieżą Polski, a końcowa osada i stacja kolejowa Strickerhäuser - polskimi Tkaczami. Pobliska osada Mała Izera, nazwana została Zieleńcem. O Zieleńcu, niewielkiej osadzie założonej przez Czechów - ewangelickich uchodźcach religijnych, wiemy niewiele. Niektóre źródła podają, że założona została przez czeskiego uciekiniera - górnika o nazwisku Linke, a osada składała się z bud pasterskich, których w 1888 r. było 38. W czasie ostatniej wojny Niemcy zorganizowali w Zieleńcu obóz pracy dla Francuzów i Serbów, zatrudnionych w lasach. Po wojnie Zieleniec wyludniał się, do praktycznego zaniku tej osady. Niestety nie mam żadnego zdjęcia tej osady. Po wojnie wznowienie ruchu taboru elektrycznego okazało się niemożliwe, bowiem w ciągu trzech powojennych tygodni wywieziono do ZSRR cały tabor elektryczny, a także zdemontowano i wywieziono sieć trakcyjną i urządzenia elektrotrakcyjne. Czego nie wywieziono, to zdewastowano, a reszty dopełnili szabrownicy. Jednak nie wiedzieć, czemu, demontaż trakcji elektrycznej ominął odcinek Jelenia Góra Zachodnia- Tkacze. Prawdopodobnie stało się tak z powodu pośpiechu radzieckich komendantów wojennych i napotkanych trudnościach w górskim terenie. Z braku elektrycznego taboru, podstacji energetycznych i źródła energii (zasilająca Kolej Izerską elektrownia w Ścinawce Średniej, została doszczętnie zniszczona przez wycofujące się wojska radzieckie), PKP zdemontowały sieć trakcyjną. Do dzisiaj możemy oglądać pozostałości energetycznej infrastruktury na polskim i czeskim odcinku kolei. Uruchomiono jednak pociągi pasażerskie i towarowe prowadzone parowozami.
Od 1948 roku, na skutek zaostrzenia przepisów o przebywaniu w strefie przygranicznej, pociągi wprawdzie dochodziły do stacji Tkacze, jednak dla zwykłych pasażerów ograniczono ich dostępność tylko do Jakuszyc. Do Tkaczy mogli dojeżdżać tylko żołnierze Wojsk Ochrony Pogranicza i pracownicy leśni, mający przepustki do poruszania się w strefie przygranicznej. Ostre przepisy obowiązywały w całej przygranicznej strefie Gór Izerskich i Karkonoszy do początku lat 60: np. na Śnieżkę można było wejść w zorganizowanej grupie, której nazwiska uczestników musiały być spisane na specjalnym formularzu. Podobna sytuacja miała miejsce w czasie stanu wojennego. Ruch pociągów trwał na tym odcinku do 1957 r., potem skrócono go do Szklarskiej Poręby Górnej.
Co było dalej z naszymi Tkaczami? Na mocy wspomnianego na wstępie układu, dodam: ukrytego przed społeczeństwem, zmieniono kształt granicy państwowej. Tkacze, tunel kolejowy i połowa wiaduktu znalazły się po czeskiej stronie, podobnie jak Zieleniec. Ruch kolejowy na Kolei Izerskiej praktycznie zamarł na odcinku od Szklarskiej Poręby do nowej granicy - jedynie nieliczne pociągi towarowe, tzw. zbiorowe obsługiwały pobliskie bocznice. W uszach mam gwizd parowozu wyjeżdżającego z Jakuszyc, z pociągiem zabierającym kruszywo kamienne z pobliskiej kopalni kwarcu „Stanisław”. Czesi wykorzystali daną im część linii izerskiej: po jej remoncie, w 1963 roku wznowiono ruch kolejowy, a stacja kolejowa Tkacze przyjęła nazwę pobliskiego miasteczka Harrachov, choć osadę Tkacze nazwano Mytiny, które obecnie są dzielnicą Harrachova, położonego trzy kilometry od stacji. Sam Harrachov, miasteczko mające 9 skoczni narciarskich, w tym najbardziej znaną skocznię Mamucią z 1921 roku, bardzo zyskało na danym mu połączeniu kolejowym: będąc skomunikowanym z pozostałą częścią Czech poprzez gęstą sieć kolejową tego kraju, stał się wielkim, czwartym ośrodkiem sportów zimowych w Czechach, znanym także naszym miłośnikom białego szaleństwa. Trzeba przyznać uczciwie, że po czeskiej stronie górskie linie kolejowe prosperują wyśmienicie, stanowiąc niebywałą turystyczną atrakcję rejonu. Czynny jest nawet odcinek zębaty linii do Korzeniowa.
Właściwie to wszystko cieszy, bo Tkacze podzieliłyby los innych, zdewastowanych i zapomnianych, leżących po polskiej stronie granicy stacyjek. Nie ma stacji Jakuszyce, najwyższej polskiej stacji kolejowej (886 m n.p.m.), nie ma innych urokliwych kolejowych miejsc, położonych na w zasadzie zamkniętej linii kolejowej Szklarska Poręba- Granica Państwa. Miłośnikom kolejnictwa pozostało przemierzanie leśnej głuszy, fotografowanie martwych fragmentów kolejowej infrastruktury i oglądanie na starych fotografiach Rübezahla, dzielnie przemierzającego tę zapomnianą dziś przez Polskę, a kiedyś jedną z najpiękniejszych linii kolejowych.
Na koniec przedstawię swoją refleksję. Choć w samych Tkaczach nigdy nie dane mi było być, to teren na południe od Szklarskiej Poręby darzę dużym sentymentem, pomieszanym z nostalgią. Uważam, że do powojennej zmiany granicy nigdy by nie doszło, gdyby istniało izerskie połączenie kolejowe. Mimo oficjalnych deklaracji o braterskiej przyjaźni, ze strony czeskiej wiało chłodem, a spowodowane to było nie zaspokojeniem powojennego apetytu Czechów na znaczną część Dolnego Śląska. Wiemy skądinąd, że śmiały manewr 2 Armii WP przekreślił czeskie plany podziału dolnośląskiej krainy, stawiając i Rosjan i Czechów w sytuacji faktów dokonanych. Zamknięta od czeskiej strony Kolej Izerska uczyniła tunel i wiadukt nad Izerą bezużyteczne. Uważam też, że powojenne władze polskie nie zrobiły wszystkiego, co mogłyby zrobić dla zbliżenia polsko- czeskiego. Niektóre niefortunne działania jakby wręcz głębiej polaryzowały oba narody. Stąd najdogodniejsze, bo najkrótsze i najtańsze połączenie między Szklarską Porębą i Harrachovem, a w konsekwencji między polskimi i czeskimi Górami Izerskimi nie istnieje, a i chyba już istnieć nie będzie.

Opracowanie własne. Większość fotografii pochodzi z czeskiej strony internetowej "Sto lat kolei elektrycznych na Śląsku".

rozkład jazdy

sobota, 04 sierpnia 2007
Uliczne teatry 2007
Zaczął się Festiwal Teatrów Ulicznych. No, w każdym razie to, co z niego pozostało. [Już moja Babcia mówiła, że Nauka nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem, szczególnie jako Dyrektor Miejskiego Teatru ..., a przecież Go nie znała!]. Miesjce tradycyjne - Rynek (zwany uparcie Placem Ratuszowym). Tradycyjnie też spore zainteresowanie. I - zgodnie z najnowszą, "Naukową" tradycją - co raz słabsza jakość pokazów. Odbiło się to także na zdjęciac, zrobionych przez moją Najsabinkę - moc ich jest, ale dwa tylko nadają się warunkowo do pokazania. Dzisiaj wieczorem dzień drugi.

 

MTU JG
MTU JG

 

 

piątek, 03 sierpnia 2007
Przyjechała telewizja...

...śniadaniowa do wsi... ups – do miasta (niegdyś przecież wojewódzkiego) Jelenia Góra. Przyjechali za śniadanie, kawę i herbatę... czy też może sami przywieźli...? Nie wiem, CBA nic dotychczas nie raportowało.

Od 6.00 do 9.00 „migała” więc Jelenia Góra w Jedynce. Program (STEREO, Bez ograniczeń wiekowych) zapowiedział się tak oto na stronach TVP :

3 sierpnia (piątek) – Jelenia Góra

Prowadzący: Anna Pawłowska i Paweł Pochwała

Piątkowa "Kawa czy herbata?" zabiera Państwa do Jeleniej Góry, jednego z najdłuższych miast w Polsce, usytuowanego na terenach Kotliny Jeleniogórskiej. Przedstawiamy miasto, które w przyszłym roku obchodzić będzie jubileusz 900-lecia istnienia, młode duchem i dynamicznie się rozwijające.

Jelenia Góra usytuowana jest przy granicy z Czechami, zaś od granicy z Niemcami miasto oddalone jest o około 70 kilometrów. Prowadzą tędy drogi komunikacyjne do Berlina, Pragi i Wiednia. Miejscowość otoczona jest przez pasma gór Izerskich, Kaczawskich, Rudawy Janowickiej oraz Karkonoszy z najwyższym szczytem Śnieżką. Legenda przypisuje założenie miasta Bolesławowi Krzywoustemu w 1108 roku. Położenie na przecięciu się szlaków handlowych pozwoliło na zajęcie dominującej pozycji w gospodarce regionu.

Bezsprzecznie wizytówką miasta jest rynek, inaczej zwany Placem Ratuszowym, na którym znajdują się kamienice w stylu barokowym i rokokowym. Na wyróżnienie zasługuje również zespół klasztorny zakonu cystersów wraz z kościołem św. Jana Chrzciciela. Przyjeżdżając do Jeleniej Góry warto zwrócić uwagę na zabytkowe parki: Zdrojowy i Norweski. Na terenie tego drugiego odnajdziemy Muzeum Przyrodnicze z kolekcją zbiorów aż 600 ptaków z całego świata. Nieopodal miasta, w Sobieszowie znajdują się ruiny zamku Chojnik zbudowanego na skale jako warownia graniczna.

Odwiedzając region Kotliny Jeleniogórskiej warto odwiedzić jedno z najstarszych uzdrowisk - Cieplice. Jako jedno z nielicznych w kraju posiada źródła termalne, czyli lekko zmineralizowane wody fluorkowo-krzemowe leczące m.in. schorzenia reumatyczne.

Na Plac Ratuszowy, zwany za dawnych czasów całkiem normalnie „Rynkiem”, przybyło więc moc oficjeli, gości i gapiów, działaczy społecznych, samorządowych i nierządnych... Fajnie było!

Miejski „Prezydent niespełnionych obietnic” (no, dobra – jak dotychczas) chwalił się i siedział w odrzutowcu na miarę ambicji miasta (w szybowcu „Junior” z napisem „Kacperek”), Irek nagotował kartoflanki jeleniogórskiej (nowa jakość w tradycyjnym pejzażu kuchni podkarkonoskiej), pani Alina Obidniak opowiedziała o świetnych niegdyś Teatrach Ulicznych (obecny dyrektor Teatru C.K. Norwida, współodpowiedzialny za zniszczenie fantastycznej niegdyś imprezy nie został chyba szczęśliwie zaproszony), Stefania z pewnością interesująco opowiedziała o szkle w Muzeum Karkonoskim (szkoda, że nie o stosunkach w nim panujących). Zbyszek Leszek zajął się tematem rowerowym, brakiem „atmosfery” dla pedał.. ujących oraz propagowaniem (własnej) działalności w Izersko-Karkonoskiego Towarzystwa Rowerowego. Jacek Jakubiec – chwała mu za to – poruszył temat traktowania zabytków (bez iluzji, lecz i bez aluzji do obecnego, wieloletniego kierownictwa wojewódzkiego urzędu konserwatorskiego, delegatura w Jeleniej Górze). Wystąpił „W tym sęk”, jaby innych sęków mało było. Ogólnie – miło, ładnie, przyjemnie...

I cóż to ja czytam w komentarzach Jeleniogórzan na temat tego programu...?

Regionalizm to u nas kpina. Cudze chwalicie swego nie znacie. Myślę, że telewizja powinna ruszyć nasza politykę proregionalną, PROJELENIOGÓRSKĄ, nie prowrocławska, czy dolnośląską. Tęsknię za dawnym urokiem Jeleniej Góry, gdzie tętniła życie. Kto pamięta długie i bogate dni Teatrów ulicznych. Brak promocji Jeleniej Góry, złe oznakowanie turystyczne i drogowe, odrapana, śmierdząca wizytówka Jeleniej Góry, gdzie pełno narkomanów i innych brudasów żebrzących. Zero atrakcji turystycznych w razie złej pogody (brak aquaparku, marne kina). W Cieplicach kiedyś funkcjonowała orkiestra i operetki. Wiocha!!!!!

Miły(a) „mmmm” – no to co, mieli jeść na Pijarskiej, nad cudownym zdrojem, zwanym Młynówką? Poza tym – pewnie rację masz, ale jakoś zawsze „stare czasy” wydają się nam „dobre”.

Och jaka szkoda, że nie zaprosiliście ich pooglądać slumsy, dziurawe chodniki, syf przy śmietnikach, szalejące psy na Zabobrzu.

„Oczko” – to mają przecież w Warszawie: zamień jeno „Zabobrze” na „Ursynów”, albo inną „Chomiczówkę”.

Z najwyższym zdumieniem oglądnąłem tę audycję. Oto bowiem od ponad 20 lat przy tego typu okazjach oferuje się telewizyjnym realizatorom, a oni to pokazują, te same twarze, te same inicjatywy, przedsięwzięcia i projekty. To tak jakby czas w Jeleniej Górze się zatrzymał. A może naprawdę się zatrzymał... Dlaczego nie pokazano wyłącznie jeleniogórzan młodych, ambitnych, mających znaczący dorobek. Dlaczego wreszcie nie pokazano ogromu dokonań obecnego pana Prezydenta, a sięgano do poprzedników. Podobno za ich kadencji nic lub niewiele się działo - dopiero teraz nasze władze ruszyły z kopyta i pędzą ku ławom Sejmowym dla dobra Jeleniej Góry...

„Widz” (to ten sam co poprzednio? nie mam pojęcia...), no nie narzekaj! Hasłowo można przecież tak: Kusiak = Hipermarkety, Czernow =.... ojej, co ja będę tu „zasługi” wymieniał, przecież wszyscy wiemy, że są. A młodzi...? Sorry, to przecież TVP – młodzi mają wydawać becikowe, nie szlajać się po wizji! Był zresztą przedstawiciel młodego „ruchu artystycznego” (k. i. mać), który zapewnił, że „jeleniogórski rynek nie jest już tak bardzo niszczony przez wandali”.

Przypuszczam, że komentarzy będzie więcej... program „ledwie” się skończył. Myślę jednak, że nie było najgorzej (widz: ale zabrakło mi 3 rzeczy: 1) Mogli pokazać Kościoły w jelonce; 2) Żałuję, że nie przeszli się z kamerą od kina "Marysieńka" do ratusza. 3) Jak już mówili o Cieplicach, to aż się prosiło, aby pokazać lepiej park.”), chociaż z pewnością mogłoby być lepiej. Mnie zabrakło więcej Marcina Zawiły, ponadto Andrzeja Paczosa, ks. dr. Andrzeja Bokieja, Staszka Wilka – medialnych osobistości jeleniogórskich, których wypowiedzi mogły (nie musiały) wnieść do programu wiele ciekawego. Nie ujmując oczywiście niczego postaciom, które w programie udział wzięły!

TVP Śniadaniowa

 

 

TVP Śniadaniowa

 

Zdjęcia i cytowane komentarze: Portal Jelonka.com