Historyjki nie tylko z historii Jeleniej Góry i okolic
Click for Jelenia Góra, Poland Forecast counter
counter Katalog stron internetowych
niedziela, 15 lipca 2007
Die Welt: "Szczyt Europejski w Brukseli – co wydarzyło się naprawdę?"

Interesujący artykuł uchylający rąbka tajemnicy negocjacji na ostatnim szczycie UE, na którym nasi "światli księżycowi bracia" nieźle namieszali, a którego wynik dla Polski jest dla mnie ciągle niejasny (panom Kaczyńskim nie wierzę bowiem i programowo, i ze względu na ich nieumiejętność kłamania: prawdy się od nich nie dowiesz, natomiast kłamstwo widać (po ich fizjonomiach) w każdym prawie publicznie wypowiedzianym słowie). W oryginale tekst jest o wiele dłuższy, ja wyjąłem te fragmenty, które bezpośrednio odnoszą się do sytuacji i roli Polski.

(...) Ledwo polski prezydent opuścił salę, Angela Merkel wezwała swoich doradców. (...) Było krótko po godz. ósmej piątkowego wieczoru, szczyt trwał już od 27 godzin. Spotkanie, które miało wyprowadzić Europę z kryzysu, szczytowy punkt półrocznej prezydentury niemieckiej, grozi fiaskiem. Lech Kaczyński poinformował właśnie niemiecką przewodniczącą o tym, o czym i tak już wiedziała: Polska odrzuca również ostatnią niemiecką propozycje kompromisu.

Pani Kanclerz jest spokojna. Stwierdza, że nic więcej zrobić nie może. Jej doradcy zgodnie kiwają głowami. (...) Cóż czynić, kiedy Polacy partout nie chcą ugody? (...) Niemcy muszą się zdecydować. W zasadzie już zdecydowali. W razie potrzeby dalsze negocjacje odbędą się bez Polski. W razie potrzeby 26 państw UE uchwali mandat na konferencję rządową, która ma zamienić niedoszłą konstytucję w zbiór umów, bez Polski. Merkel, naukowiec, trzeźwy taktyk, pani kanclerz, która lubi poczekać, aż jej przeciwnicy sami się potkną, kobieta, która obejmuje ramieniem opozycję, a w najlepszym przypadku cierpliwie czeka, stawia dzisiaj wszystko na jedną kartę.

Jej decyzja nie jednak aż tak szaleńcza, jak napiszą o tym wkrótce gazety. Już kilka miesięcy temu jej doradcy kazali zbadać pod względem prawnym pewną rzecz, którą Merkel zagrywa teraz jak asem. Najważniejsze pytanie: czy pozostali członkowie UE wyrażą zgodę. Ta decyzja zapaść może wyłącznie na szczycie. (...)

Już w piątek około godz. 12 Jean-Claude Juncker ma przeczucie, że Lech Kaczyński chce doprowadzić do zerwania szczytu i to już przed przyjazdem z Warszawy. Rządzący bliźniacy nie życzą Angeli Merkel sukcesu, przeczuwa premier Luksemburga. A przecież na szali jest tak dużo! (...) Zadaje sobie pytanie, dlaczego Kaczyńscy nie chcą zrozumieć, że bez tych reguł Unia Europejska skazana jest na stagnację.

Razem z Merkel jest w apartamencie prezydenckim. Jest jej najbliższym sojusznikiem pośród przywódców państwowych. „Co pani sądzi o tym, byśmy pozostawili podwójną większość do 2014 r. z okresem przejściowym do 2017 r.?” – pyta. Wychodzi Polakom o wiele bardziej na przeciw, niż Merkel, która obstaje przy dacie 2014 r. Jest to jednak mniej, niż żądają Polacy, którzy chcą utrzymania status quo do roku 2020. Merkel (...) myśli o nowym prezydencie Francji, Nikolasie Sarkozy’m, o odchodzącym ze sceny politycznej Tonym Blairze, o Lechu Kaczyńskim.

„Porozmawia pan o tym z kolegami?“ pyta wreszcie. „Dobrze byłoby, by propozycja ta wyszła z pańskiej strony, Herr Juncker”. On sam wie, że ta propozycja, wychodząca z zewnątrz – z pozornie neutralnego miejsca – może przynieść przełom. Kaczyńscy nie zaakceptują żadnej kompromisowej propozycji Angeli Merkel. Tu najwyraźniej bracia kierują się przywiązaniem do zasad. Junckera opanowują niewesołe myśli. (...)

Blair [z kolei] ciągle blokuje Kartę Praw Obywatelskich. Jest uparty. (...) Brytyjczycy żyją od stuleci bez spisanej konstytucji, a przecież są najstarszą demokracją w Europie. Dlaczego Bruksela miałaby ich nagle pouczać? Jednak w przeciwieństwie do Polaków, Blair żąda jedynie specjalnego traktowania Brytyjczyków. Nie ma zamiaru zerwać szczytu. (...)

Dzień upływa na bilateralnych rozmowach. Polacy poznali już – jest wczesny wieczór – najnowszą propozycję. Jednak prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie można odnaleźć, ciągle jeszcze nie wypowiedział się. Sam nie może podjąć decyzji. Po każdej konsultacji telefonuje do brata Jarosława, by zapoznać go ze stanem negocjacji. Na Jarosławie atmosfera rokowań nie robi wrażenia. Siedzi w Warszawie i słyszy tylko suche fakty. Lech działa tu jako przedstawiciel bez pełnomocnictw, to Jarosław pociąga w Warszawie za sznurki. To on doprowadził szczyt do tego kryzysu. Około godz. 20.00 nadchodzi potwierdzenie. Zaraz po tym Jarosław Kaczyński na żywo w telewizji informuje swój naród o swojej odmowie. (...)

Czy gdyby był urzędującym prezydentem – zastanawia się Jean-Claude Juncker – to czy doprowadziłby teraz do fiaska szczytu? Miałby na to ochotę. I zastanawia się, jak wytrzymuje to Angela Merkel? Być może dzięki temu, że jej siłą jest cierpliwość. To, na co pozwalają sobie bliźniacy Kaczyńscy osiąga granicę akceptacji. (...)

„Niemcy wręcz rządzą się w UE“, powiedział Lech Kaczyński jeszcze przed objęciem przez Niemcy prezydentury. Powtarza to także teraz. Gdy Lech Kaczyński decyduje się zakomunikować pani kanclerz znane już z mediów stanowisko Polski, Angela Merkel poświęca mu niecałe dziesięć minut. Nie ma o czym rozmawiać.

W minionych miesiącach Merkel dbała o Polskę niczym matka o swoje niegrzeczne, choć kochane dziecko. Nie musiało dojść do takiej sytuacji, do takiego finału. Lecz być może Polacy jeszcze nie dorośli sercem do instytucji wspólnoty. Dobre stosunki z sąsiadem są dla Merkel sprawą osobistą. Już na początku swojej prezydentury udała się do Warszawy, już w marcu. Zabrała ze sobą – co zdarza się rzadko – swojego małżonka. Jego obecność była swoistym przesłaniem: ktoś szuka tu bliskości. Merkel zrobiła na Polakach duże wrażenie – swoją wschodnioniemiecką przeszłością, zainteresowaniem dla sąsiedniego kraju. Także jej stwierdzenie, że bez polskiego ruchu Solidarność i jej oporu przeciw reżimowi komunistycznemu ona sama nigdy nie zostałaby kanclerzem Niemiec, zostało dobrze przyjęte.

Tuż przed szczytem Merkel próbowała raz jeszcze przemówić Polakom do rozsądku. Na zamku Meseberg, nowym domu gościnnym rządu RFN, przez cztery godziny rozmawiała z Lechem Kaczyńskim. Prezydent został przyjęty z takimi honorami, jak najwięksi tego świata.

Merkel ma dość. Więcej względów nie będzie. Zwołuje swoich doradców, decyzja zapada szybko. Merkel i Corsepius wymieniają się spojrzeniami. A więc bez Polaków – do porozumienia dochodzi bez słów. Opcję tę omawiali już kilka miesięcy temu. Ponadto ostrzeżono Polaków, jeszcze przez rozpoczęciem szczytu Corsepius dał jasno do zrozumienia, że konferencja rządowa może zostać zwołana również bez głosów wszystkich członków. Niemcy sprawdzili to pod względem prawnym. Teraz taka sytuacja ma miejsce.

Niemcy chcą więc rozmów na temat mandatu dla umowy konstytucyjnej bez Polski. Z prawnego punktu widzenia krok ten jest usprawiedliwiony. (...)

Zrobiła się godzina 21. W ciągu niewielu minut gotowy jest pilny komunikat prasowy: „Prezydencja wielokrotnie intensywnie zajmowała się stanowiskiem polskim i złożyła w końcu Polsce daleko idącą propozycję. Została ona odrzucona przez stronę polską. W tej sytuacji prezydencja zaproponuje, by nie poddać się marazmowi. Spróbujemy w tej sytuacji wysłać mocny sygnał gotowości do działania tego szczytu i zawrzeć poczynione postępy w rozmowach, prowadzonych w przeciągu ostatnich sześciu miesięcy we wspólnym mandacie pozostałych państw członkowskich dla konferencji rządowej”.

Takiego obrotu sprawy nie spodziewał się nikt, poza najbliższymi współpracownikami Merkel. Tony Blair, Nicolas Sarkozy i Jean-Claude Juncker decydują się kolejno dzwonić do Warszawy, do Jarosława Kaczyńskiego. Dołączają do nich premier Litwy, Valdas Adamkus i Hiszpanii Zapatero.

(...) Mijają ciągnące się niczym wieczność minuty, nim Jarosław Kaczyński w ogóle zgadza się na rozmowy. „Nie” powiedziane w orędziu telewizyjnym jest ostateczne, mówi. Wreszcie udaje się połączyć z szefem rządu w Warszawie. (...)

Mijają 2 godziny, nim Jarosław Kaczyński wreszcie się zgadza. Pomysł Junckera chwycił. Kompromis, nawet jeśli słaby, został znaleziony. Głosowanie na temat „podwójnej większości” odbędzie się dopiero w 2017 r.

Merkel zaprasza na kolację. Ciągle jeszcze trwają negocjacje z Polakami. Pani kanclerz przedstawia swoim kolegom ostatnią ofertę dla Polski, propozycję Junckera. Podczas kolacji na szczytach UE – to stary zwyczaj – nie są sporządzane protokoły. Tu szefowie państw i rządów są – pomijając tłumaczy – faktycznie w swoim gronie. Z ministrów spraw zagranicznych obecny jest jedynie Frank-Walter Steinmeier. (...)