Historyjki nie tylko z historii Jeleniej Góry i okolic
Click for Jelenia Góra, Poland Forecast counter
counter Katalog stron internetowych
środa, 30 stycznia 2008
Villa Max Erfurt w Strupicach(Raszycach)

Może już niedługo nie będzie można wejść na teren parku przepięknej "Villi Erfurt"? Politechnika po raz trzeci wystawiła obiekt na sprzedaż (cena: 5 milionów zł). Czy znajdzie się kupiec i co stanie się z tym pięknym obiektem - nie wiadomo.

Przedwojennym właścicielem rezydencji - dziś zwanej zabobrzańskim zameczkiem - był Max Erfurt, fabrykant papieru i właściciel jednej z szeregu papierni zbudowanych wzdłuż Bobru. To właśnie w jego zakładzie Niemcy zainstalowali jedną z pierwszych maszyn parowych.

Enklawa secesyjnego zespół budynków z otaczającą zielenią pochodzi z początku XX wieku. Układ całości założenia oraz poszczególne obiekty zachowały się w dobrym stanie. I choć od dawna właściciel obiektu (Zakład Badawczo-Wdrożeniowy Inżynierii Środowiska Politechniki Wrocławskiej) nie prowadził w pałacyku żadnych prac rewaloryzacyjnych, to zachowany jest wystrój wnętrz: sztukaterie, malarstwo ścienne, witraże, kominki i stolarka. Całe założenie składa się z willi, budynku mieszkalnego, garażu,  i pawilonu ogrodowego. W dużo gorszym stanie są obiekty magazynowe na obrzeżach posesji. W oknach nie ma szyb, a budynki wyglądają na od dawna nie używane.


wtorek, 29 stycznia 2008
Zawidów

Udałem się wczoraj na "bardzo ważne" spotkanie Komisji Historycznej Euroregionu Nysa do Zawidowa - nieomal w sam "Worek Turoszowski". Podróż z Jeleniej na Łużyce przez wiosenno-jesienny krajobraz w końcu stycznia, pośród zieleniejących pól mocno zakłóciła działanie mojego "błednika pogodowego". Z Zawidowa kilka tylko zdjęć, z Rynku, zwanego Placem Zwycięstwa - czasu było niewiele, partnerzy Czescy przybyli punktualnie, a Niemcy - wcale (znając ich - pewnie czekali na granicy w Żytawie na pogranicznika, by ten wstawił im odpowiedni stempel do paszportów).

  • Wiki informuje:
Historia Zawidowa jest ściśle związana z historią Górnych Łużyc. Pierwszymi mieszkańcami tych ziem byli Słowianie połabscy, a od początku naszej ery ich potomkowie - Serbołużyczanie. W X wieku włączono Łużyce Górne do Polski, a pierwsza wzmianka o Zawidowie pojawiła się w 1186. Łużyce Górne były własnością Polski do XIV wieku, po czym przeszły we władanie Czech. Natomiast w 1638 miasto zmieniło swój status na lenno elektorów saskich.

W Zawidowie urodził się Jakub Böhme (1575-1524), "szewski filozof" i mistyk, uważany za pierwszego myśliciela piszącego w języku niemieckim.






sobota, 26 stycznia 2008
Lazurowe niebo nad Szybowcową

Krótki zimowy (???) spacer na Górę Szybowcową. W dzień po tragedii CASY - do lotników, którzy ćwiczą od ponad miesiąca razem z naszymi GOPR-owcami. Największe wrażenie robiło styczniowe niebo - po co nam Lazurowe Wybrzeże, prawdziwy lazur jest tu! Kilka impresji poniżej (na jednym ze zdjęć pan starosta powiatowy z małżowinką instruowany przez szefa GOPR-owskiej grupy).

Chłopcy GOPR-owcy wsiadają...

...niektórzy nieomal w... locie

Odlocik w kierunku... chyba na Karkonosze...



Pan Włodyga and co. podczas wysłuchiwania instruktażu.


Rzut oka na Góry Kaczawskie - kolor nieba był porażający!

czwartek, 24 stycznia 2008
Seydel i Jego wspomnienia

Wracam raz jeszcze do wspomnień doktora h.c. Hugo Seydela. Książka poszła właśnie do składu i niebawem do druku, winna ukazać się w lutym. Promocja przewidziana jest w kwietniu w Muzeum Karkonoskim.

    Szczególną radością była dla mnie współpraca przy projekcie: Szerzenie wiedzy wśród lokalnej społeczności Karkonoszy i Gór Izerskich na temat grzybów.
    Od wielu lat spędzamy z żoną kilka jesiennych tygodni w Karpaczu Górnym. W tym czasie, ale także podczas moich licznych wędrówek w Karkonoszach zauważyłem, że mieszkańcy właściwie nie znają rosnących tutaj grzybów jadalnych. Zbieracze ograniczają się do prawdziwków, koźlarzy czerwonych, kurek i rydzów, nie zwracając uwagi na inne grzyby. A przecież jesienią w naszych górach rośnie wielka ilość innych smakowitych grzybów, szkoda, by marnowały się bezpowrotnie. Zastanawiałem się, jak zmienić tę sytuację.
    Z doniesień prasowych i osobistych rozmów podczas Zgromadzeń Ogólnych Towarzystwa Karkonoskiego znałem pana sekretarza sądu okręgowego Schala z Leśnej, aktywnego członka naszego Towarzystwa, doświadczonego i wybornego znawcę grzybów i ich wykorzystania w przyrządzaniu potraw.
    Mój pomysł był następujący: nauka o grzybach winna rozpoczynać się w szkołach, nauczyciele i uczniowie winni wspólnie, pod nadzorem sekretarza Schala wyruszać na grzybobranie, ten zaś kończyłby je odpowiednim wykładem. Należało także zapewnić pomoce naukowe utrwalające zdobytą wiedzę.
    Opracowałem więc taki oto plan: zwrócić się do Zgromadzenia Ogólnego o zgodę i zapewnienie niezbędnych, niewielkich środków finansowych. Na Zgromadzeniu Ogólnym w Görlitz w 1909 r. mój wniosek o dotację w wysokości 150 marek na poszerzenie wiedzy mieszkańców naszych okolic na temat rosnących tutaj grzybów jadalnych i ich znaczenia gospodarczego został jednogłośnie przyjęty.
    Najlepszymi miejscami dla prowadzenia tego typu zajęć były w mojej ocenie okolice Michałowic, Borowic i Karpacza. Na prowadzonych tam wycieczkach udział brać mieli wyłącznie nauczyciele i starsi uczniowie, tak samo w następujących po nich wykładach. Najważniejsze było dla mnie, by odizolować się od tłumów letników. W porozumieniu z panem Schalem ustaliłem dni, w które wycieczki te miały się odbywać — udział w nich wziąć mieli wszyscy nauczyciele z danej miejscowości i okolicznych wsi oraz starsi, szczególnie zdolni uczniowie; do urzędu kameralnego w Sobieszowie wystąpiłem z prośbą o pozwolenie na zbieranie grzybów w lasach majątku ziemskiego.     Pierwsze z owych grzybobrań odbyło się 21 lipca 1909 r. w Michałowicach, 22 lipca w Borowicach — wspólnie z panem Schalem wzięliśmy w nich udział. Na zaproszenie odpowiedzieli zarówno nauczyciele, jak i uczniowie. Plon grzybobrania był pokaźny, grzyby zaniesione zostały do wiejskiej gospody, gdzie odbyła się ich selekcja, połączona z wykładem. By dokonać „próby na żywo”, kazałem przyrządzić wszystkie uznane za jadalne grzyby, które spożyliśmy wspólnie ze smakiem.
    Podobne wycieczki odbyły się następnie: 21 i 22 sierpnia 1909 r. w Karpaczu, 12 września 1909 r. w Lubawce, 24 lipca w Przecznicy w Górach Izerskich, 28 sierpnia w Boguszowie-Gorcach, 24 sierpnia w Piechowicach — osobiście wziąłem udział w grzybobraniach w Karpaczu i Przecznicy.
    Ile czasu i papierkowej roboty zajmuje odpowiednie przygotowanie takich zlotów wiedzą tylko ci, którzy chociaż raz organizowali podobne spotkanie.
    Z licznych ilustracji grzybów, które nabyć można w księgarniach za najwartościowsze uważam te wydane przez Michaela w „Przewodniku dla miłośników grzybów”. Jesienią 1909 r. zwróciłem się w imieniu Zarządu Głównego do firmy Förster & Borries w Zwickau, która wydała tę książkę, by zechciała ona dostarczyć nam po obniżonej cenie na użytek uczniów tablice z ilustracjami grzybów.  Firma Förster & Borries z chęcią zgodziła się; we wrześniu i październiku 1909 r. zwróciłem się w imieniu Zarządu Głównego do nauczycieli wybranych szkół w Karkonoszach i Górach Izerskich, by zechcieli zakupić ów materiał dydaktyczny, dodając, że w uzasadnionych przypadkach będziemy mogli współfinansować jego zakup. Z podobną prośbą zwróciłem się do powiatowych inspektorów szkolnych. Pismo to odniosło skutek, duża część naszych szkół zakupiła owe tablice z grzybami. Wydaje mi się, że moje starania padły na żyzny grunt – z obserwacji wiem, że w ostatnich latach wiedza w tym zakresie znacznie wzrosła, a zbieractwo grzybów stało się szczególnie popularne, gdy nasza społeczność spostrzegła, że grzyby mogą być świetnym towarem handlowym.